Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Zamach Trumpa na Grenlandię. Dania i NATO szykują się na scenariusz „nie do pomyślenia”

Ćwiczenia duńskich żołnierzy na Grenlandii, wrzesień 2025 r. Ćwiczenia duńskich żołnierzy na Grenlandii, wrzesień 2025 r. Guglielmo Mangiapane / Reuters / Forum
Do pomyślnego przeprowadzenia operacji wystarczy dosłownie garstka ludzików w mundurach dowolnego koloru i wbity gdziekolwiek maszt z flagą USA. Tylko czy Amerykanie muszą to robić?

Trumpowski zamach na Grenlandię zmusił Europę do błyskawicznego dojrzewania strategicznego. I nic dziwnego, bo ewentualne przechwycenie największej wyspy świata wywoła reakcję łańcuchową. Między innymi zmusi Stary Kontynent do przeprojektowania własnego systemu bezpieczeństwa, który będzie musiał przygotować się na zapewnienie obrony przed – sprawa jeszcze niedawno niewyobrażalna – wrogą Ameryką.

Grenlandia: pęknięcie światowego ładu

Na razie europejscy przywódcy w możliwie niekonfrontacyjnym stylu mówią rzeczy niesłyszane na kontynencie od bardzo dawna. Prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier oskarża Amerykę Trumpa o rujnowanie dotychczasowych zasad obowiązujących między państwami. Reguł, które zostały w znacznej mierze ustanowione pod dyktando Stanów Zjednoczonych i z myślą o ich interesie.

W przemówieniu z okazji swoich 70. urodzin Steinmeier ostatnie wysoki Trumpa – porwanie Nicolasa Maduro i na razie retoryczny atak na Grenlandię – zrównał z zachowaniem putinowskiej Rosji w Ukrainie. Uznaje je za takie same „pęknięcia porządku światowego”. I wzywa, by ratować się przed światem zamieniającym się „w jaskinię zbójców, w której najbardziej pozbawieni skrupułów biorą, co tylko zechcą”.

Wtóruje mu prezydent Francji Emmanuel Macron: Stany Zjednoczone „odrzucają zasady” i przede wszystkim „odwracają się” od części swoich sprzymierzeńców. Macron podpisał się z szefami rządów Danii, Hiszpanii, Niemiec, Polski, Wielkiej Brytanii i Włoch pod oświadczeniem broniącym suwerenności Danii i statusu przynależnej jej Grenlandii.

Reklama