Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

1451. dzień wojny. „Mamy poważne kłopoty”. W Europie są cztery frakcje, działamy za wolno

Prezydent Rosji Władimir Putin Prezydent Rosji Władimir Putin Russian Presidential Press Service via AP / East News
Z polskiego punktu widzenia najważniejsze, żeby Ukraina nie upadła. Wolna Ukraina jest naszym falochronem. A jak na to patrzy reszta Europy?

Kreml ma pełną kontrolę nad morale społeczeństwa i zna jego nastroje dzięki służbom specjalnym i big data. Skoro wykazuje oznaki zaniepokojenia i zaczyna podejmować działania zaradcze, to chyba nie jest z tym najlepiej. W Rosji wyłączono właśnie komunikator WhatsApp, bo tu nie da się kontrolować przekazu. Facebook i X są zablokowane od marca 2022 r., Signal od sierpnia 2024, Discord od października 2024. Telegram i VK działają wolno, zresztą są w pełni kontrolowane. Lansowana jest natomiast państwowa platforma MAX.

Opublikowane 12 lutego nagrania z geolokalizacją pokazują Rosjan atakujących umocnione pozycje ukraińskie na wschód od rzeki Hajczur, nieopodal Dobropola i na północ od Warwariwki (obie miejscowości leżą na północny zachód od Hulajpola). To o tyle ciekawe, że poprzednio pozycje te obsadzały wojska rosyjskie. Na razie kontrataki są bezskuteczne, co oczywiście cieszy.

Rosjanie prowadzą intensywne działania propagandowe, starając się infiltrować te pozycje i wieszać flagi na ukraińskich tyłach. Problem w tym, że zaraz muszą się wycofywać; często są to misje niemal samobójcze. Generalnie aura nie sprzyja działaniom ofensywnym, a i Ukraina nie ma na to sił.

Poza tym linia frontu jest dość stabilna i nie widać oznak nadchodzących istotnych zmian.

„Mamy poważne kłopoty” – miał powiedzieć jeden z dowódców po ćwiczeniach NATO „Hedgehog 2025” w Estonii. Wzięło w nich udział 16 tys. żołnierzy z 12 państw i zaledwie ok. 10 ukraińskich operatorów dronów w roli „przeciwnika”. W pół dnia zasymulowali zniszczenie 17 pojazdów opancerzonych i trafili ok.

Reklama