Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

1455. dzień wojny. Czy Rosja może nam zagrozić na morzu? Mamy dobrą i złą wiadomość

Rosyjski niszczyciel Admirał Lewczenko podczas ćwiczeń Zapad-2025 Rosyjski niszczyciel Admirał Lewczenko podczas ćwiczeń Zapad-2025 Associated Press / East News
Niedawno w rosyjskim sądzie wydano wyrok na dowódcy ukraińskiej jednostki rakietowej, która zatopiła krążownik „Moskwa”. To wyraz bezsilnej złości i przyznanie się do niemocy w działaniach morskich.

W Genewie są już delegacje mające podjąć kolejne rokowania pokojowe w sprawie Ukrainy, choć nie przewidujemy znaczących rezultatów. Szefem ukraińskiej delegacji jest Rustem Umierow, były minister obrony, a obecnie sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony. W jej skład wchodzą także: Kiryłło Budanow, dyrektor gabinetu prezydenta Ukrainy; gen. Andrij Hnatow, szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy i Serhij Kysłycia, starszy doradca prezydenta. Rosję reprezentują: Władimir Miedinski, przewodniczący delegacji, doradca prezydenta Putina; Igor Kostiukow, szef wywiadu wojskowego GRU i Kiriłł Dmitrijew, specjalny wysłannik. W delegacji USA są: Steve Witkoff, Jared Kushner oraz Daniel Driscoll, sekretarz wojsk lądowych w Departamencie Obrony.

Amerykański Instytut Studiów nad Wojną zauważa, że Kreml wydaje się dostosowywać swoją taktykę do przeprowadzania ataków sabotażowych w Europie. Przedstawiciele zachodnich służb wywiadowczych poinformowali 15 lutego w wywiadzie dla „Financial Times”, że byli rekruterzy Grupy Wagnera obecnie organizują sponsorowane przez Kreml ataki sabotażowe w Europie. GRU wykorzystuje ich sieci, zachowując wielostopniową separację od oficerów wywiadu, by utrudnić powiązanie z Moskwą. Rekrutowani są głównie ludzie „niestabilni ekonomicznie” lub zagubieni życiowo, nakłaniani do podpaleń lub podszywania się pod domniemanych nazistowskich propagandystów.

Reklama