Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Zaskakujący odwet Iranu. Mozaikowa strategia „martwej ręki”: sensowna czy samobójcza?

Kłęby dymu z portu Jebel Ali w Zjednoczonych Emiratach Arabskich po irańskim ataku. 1 marca 2026 r. Kłęby dymu z portu Jebel Ali w Zjednoczonych Emiratach Arabskich po irańskim ataku. 1 marca 2026 r. Amr Alfiky / Forum
Odpowiedzią Iranu na izraelsko-amerykański atak – na władze, system państwowy i zasoby wojskowe – wydaje się coś na kształt „wojny totalnej” stosowanej punktowo, lecz z niespotykanym wcześniej rozmachem. To wykorzystanie strategii, zasobów i naturalnych przewag, które mogło zaskoczyć agresorów i może tragicznie zaskoczyć świat.

Donald Trump prawdopodobnie nie tego oczekiwał. Z tego, co do tej pory dał nam do zrozumienia o swojej doktrynie użycia siły, wyłaniał się obraz operacji szybkich, krótkotrwałych, o obezwładniającej przeciwnika sile, jeśli nie powalającej na kolana, to przynajmniej prowadzącej do korzystnych dla USA zmian w systemie władzy.

Sztandarowym przykładem z drugiej kadencji jest interwencja wojsk specjalnych w Wenezueli, wspierana długotrwałą presją militarną na karaibskim teatrze działań, niepozostawiająca wątpliwości, kto tu ma przewagę. Wenezuela nie była żadnym realnym wojskowym przeciwnikiem, o ile nie wliczać kosztów samego wtargnięcia zespołu uderzeniowego – bo zawsze coś może zostać trafione, coś może spaść. Trafione zostało, ale nie spadło, a ranny pilot Chinooka został nawet odznaczony w czasie prezydenckiej mowy w Kongresie.

Jej wymowa i cały przekaz Trumpa dowodził wielkiej pewności siebie, nie tylko na politycznie zawłaszczonej zachodniej półkuli. Kilkudziesięciogodzinna misja bombowców B-2 nad Iranem z czerwca 2025 r. upewniła go o niepowstrzymanych możliwościach pozostających pod jego komendą sił powietrznych USA, mimo iż rezultaty tej misji wciąż podlegają dyskusji, jeśli chodzi o zniszczenie irańskiego potencjału nuklearnego. Sfotografowane z powietrza i kosmosu dziury w skałach nie mogły przesądzać o sukcesie, ale wystarczyły Trumpowi i jego politycznemu zapleczu do ogłoszenia całkowitej anihilacji nuklearnych starań Iranu.

Czytaj także: Strategia dekapitacji. Czy Moskwa i Pekin mogą się bać tego, co dzieje się w Iranie?

Zaskoczenia

Pół roku później nadszedł czas na większą operację zmierzającą już nie tylko do eliminacji potencjału nuklearnego i rakietowego, ale – wedle deklaracji Waszyngtonu i Tel Awiwu – do stworzenia warunków, by Irańczycy „wzięli sprawy w swoje ręce” i pozbawili władzy teokratów.

Reklama