Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

1479. dzień wojny. Które państwa NATO Rosja zaatakuje jako pierwsze? To widać jak na dłoni

Prorosyjscy ługańscy separatyści, marzec 2026 r. Prorosyjscy ługańscy separatyści, marzec 2026 r. Alexander Reka / Zuma Press / Forum
Powszechnie uważa się, że Rosja nie ma sił, by walczyć z państwami NATO, nawet jeśli w wojnie wzięłyby udział tylko kraje europejskie. To prawda – ale nie oznacza, że Kreml zrezygnował z imperialnych planów.

Rosyjski propagandysta Władimir Sołowjow nazywa mieszkańców Briańska – którzy narzekają na słabą skuteczność obrony przeciwlotniczej miasta – przestępcami, którzy powinni być zamknięci w więzieniach. Podaje przykład Bahrajnu, gdzie aresztowano ludzi za sianie dezinformacji. Tyle że mieszkańcy Briańska opisują realne sytuacje i publikują autentyczne zdjęcia, a nie zmyślają i sieją fejki z użyciem sztucznej inteligencji.

Rosyjski negocjator Kiriłł Dmitriew spotkał się w Miami ze Stevem Witkoffem i Jaredem Kushnerem. Witkoff napisał, że uzgodniono, iż będą się dalej spotykać i dyskutować o pokoju w Ukrainie. Wiadomo, jak on negocjuje, to sukces murowany.

Kreml nadal zaostrza kontrolę nad przestrzenią informacyjną oraz odcina obywateli od dostępu do internetu. W moskiewskiej aglomeracji od 5 marca strony internetowe ładują się bardzo wolno. Dziennik biznesowy „Wiedomosti” podaje, że 12 marca władze odcięły internet i dane mobilne w budynku Dumy. Jej przewodniczący Wiaczesław Wołodin przypisał problemy z łącznością kwestiom „bezpieczeństwa państwa”.

Kreml sygnalizuje zamiar dalszego ograniczania działania Telegrama. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stwierdził, że platforma musi przestrzegać rosyjskiego prawa, jeśli chce uniknąć całkowitej blokady w Rosji, i wezwał jej przedstawicieli do utrzymywania „elastycznego” kontaktu z władzami. Telegram uchodzi za bardzo „rosyjską” platformę społecznościową, ale jak widać, i on stał się niewygodny.

Reklama