Yohmor to niewielka wieś w południowo-wschodnim Libanie. Nieopodal znajduje się słynna twierdza Beaufort, odbita przez izraelskie wojsko w 1982 z rąk bojówek Organizacji Wyzwolenia Palestyny i opuszczona przez nie dopiero w 2000 r. To kilkanaście kilometrów od granicy.
Gdy Hezbollah włączył się do wojny po stronie Iranu 29 lutego, Izraelskie Siły Obronne (IDF) atakowały wiele celów z powietrza na południu Libanu, w Bejrucie i dolinie Bekaa. Żołnierze wkroczyli dopiero 16 marca; najpierw prowadzili ograniczoną operację lądową, a w ostatnich dniach rozszerzyli ją na północ. Nie wiadomo, jak długo te działania potrwają ani jak się zakończą – izraelska armia chce kontrolować 10-kilometrową strefę buforową, ale niewykluczone, że chodzi jej o cały teren do rzeki Litani (ok. 30 km od granicy), gdzie według porozumienia z listopada 2024 r. miało już nie być bojówek Hezbollahu ani jego sprzętu. A jednak są.
Jak we wtorek podały IDF, Hezbollah odpalił od lutego ok. 4,5 tys. rakiet, dronów i pocisków artyleryjskich w kierunku Izraela i jego wojsk, wiele z nich z terenów na południe od rzeki Litani. Często zestraja ataki z Iranem, żeby jak najbardziej obciążyć systemy izraelskiej obrony powietrznej.
Tymczasem izraelscy politycy mówią wprost o powtórce scenariusza z Gazy – tzw. żółta linia, oddzielająca terytorium kontrolowane przez Hamas od ziem kontrolowanych przez izraelskie wojsko, została określona „nową granicą z Gazą”.