1498. dzień wojny. To nie jest prima aprilis. W rosyjskim wojsku zresztą nigdy nie było wesoło
Wszystko wskazuje na to, że Rosjanie stracili wczoraj nad Krymem dwa samoloty. Sami o tym piszą, więc zapewne tak było. Jednym z nich był bombowiec taktyczny Su-34, drugim średni samolot transportowy An-26.
W sieci wybuchła dyskusja na temat kontrataku 425. Pułku Szturmowego Skała pod Pokrowskiem. Ukraińcy odzyskali pozycję taktyczną i zajęli dużą wieś Hryszyne, stanowiącą ważny punkt ryglujący, ale kosztem znacznych strat. Zresztą samo zdobycie wsi jest kwestionowane. Rosjanie publikują świadczące o tym zdjęcia, a dowództwo 425. Pułku twierdzi, że pochodzą z innego odcinka frontu. Przyznaje się zarazem do dwóch zabitych i straty czterech pojazdów opancerzonych. Jak było naprawdę, pewnie niedługo się przekonamy.
Gen. Ołeksandr Syrski, dowódca SZ Ukrainy, powiedział tymczasem, że wojska znalazły słabe punkty we wrogim ugrupowaniu i będą konsekwentnie kontratakować, by odzyskiwać stracone pozycje i zmuszać Rosjan do ponownej walki o nie. A ci już mają problem z uzupełnianiem szeregów.
Zdjęcia satelitarne z wczesnego ranka 1 kwietnia pokazują, że nadal płoną zbiorniki paliwa w Primorsku i Ust-Łudze koło Petersburga. I to nie jest prima aprilis. Agencja Bloomberg poinformowała 31 marca, że ukraińskie uderzenia zmniejszyły dochody Rosji z ropy o ok. 1 mld dol. Liczba tankowców ładujących ropę w portach Primorsk i Ust-Ługa spadła z 18 jednostek (łącznie) od 16 do 22 marca do zaledwie sześciu od 23 do 29 marca.