Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

1498. dzień wojny. To nie jest prima aprilis. W rosyjskim wojsku zresztą nigdy nie było wesoło

Rosyjski żołnierz w rejonie Zaporoża, marzec 2026 r. Rosyjski żołnierz w rejonie Zaporoża, marzec 2026 r. Alexei Konovalov / Zuma Press / Forum
Brutalność Rosji przechodzi ludzkie pojęcie. Własnych żołnierzy traktuje niewyobrażalnie podle. Dowódca może „wyzerować” kogo chce bez żadnych konsekwencji.

Wszystko wskazuje na to, że Rosjanie stracili wczoraj nad Krymem dwa samoloty. Sami o tym piszą, więc zapewne tak było. Jednym z nich był bombowiec taktyczny Su-34, drugim średni samolot transportowy An-26.

W sieci wybuchła dyskusja na temat kontrataku 425. Pułku Szturmowego Skała pod Pokrowskiem. Ukraińcy odzyskali pozycję taktyczną i zajęli dużą wieś Hryszyne, stanowiącą ważny punkt ryglujący, ale kosztem znacznych strat. Zresztą samo zdobycie wsi jest kwestionowane. Rosjanie publikują świadczące o tym zdjęcia, a dowództwo 425. Pułku twierdzi, że pochodzą z innego odcinka frontu. Przyznaje się zarazem do dwóch zabitych i straty czterech pojazdów opancerzonych. Jak było naprawdę, pewnie niedługo się przekonamy.

Gen. Ołeksandr Syrski, dowódca SZ Ukrainy, powiedział tymczasem, że wojska znalazły słabe punkty we wrogim ugrupowaniu i będą konsekwentnie kontratakować, by odzyskiwać stracone pozycje i zmuszać Rosjan do ponownej walki o nie. A ci już mają problem z uzupełnianiem szeregów.

Zdjęcia satelitarne z wczesnego ranka 1 kwietnia pokazują, że nadal płoną zbiorniki paliwa w Primorsku i Ust-Łudze koło Petersburga. I to nie jest prima aprilis. Agencja Bloomberg poinformowała 31 marca, że ukraińskie uderzenia zmniejszyły dochody Rosji z ropy o ok. 1 mld dol. Liczba tankowców ładujących ropę w portach Primorsk i Ust-Ługa spadła z 18 jednostek (łącznie) od 16 do 22 marca do zaledwie sześciu od 23 do 29 marca.

Reklama