Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

1505. dzień wojny. Zachód wpadł w groźną spiralę. Ukraińcy chcą zatrzymać tę machinę

Ukraiński żołnierz z ciężkim dronem w okolicy Zaporoża, marzec 2026 r. Ukraiński żołnierz z ciężkim dronem w okolicy Zaporoża, marzec 2026 r. Stringer / Reuters / Forum
To, co zaczęło się dość skromnie od przylotów nieszkodliwych dronów na dach Kremla 3 maja 2023 r., przerodziło się w systematyczne niszczenie rosyjskiej infrastruktury paliwowej.

Rosjanie gnębią mieszkańców południa Ukrainy. Rutynowo uderzają w cele cywilne w obwodzie dniepropietrowskim od lutego 2022 r., do najświeższych incydentów należy atak drona na targowisko w Nikopolu 4 kwietnia, w którym zginęło pięciu cywilów, a 28 zostało rannych, a także dwa ataki na autobusy z użyciem dronów FPV, służących do niszczenia obiektów pola walki.

Kreml wciąż przygotowuje propagandowy grunt pod ewentualną agresję na kraje bałtyckie. Władze wydały im ostrzeżenie w związku z rzekomą decyzją o dopuszczeniu ukraińskich dronów do operowania w ich przestrzeni powietrznej. Rzeczniczka resortu spraw zagranicznych Maria Zacharowa zagroziła „środkami odwetowymi”. Należy to czytać tak, że Rosjanie planują atak, jak tylko uporają się z Ukrainą, więc potrzebują casus belli, choćby wydumanego.

Kreml rozważa też pewne zmiany przed wyborami we wrześniu. Źródła zbliżone do administracji prezydenckiej przekazały 6 kwietnia dziennikowi „Vedomosti”, że władze rozważają dymisję gubernatora obwodu biełgorodzkiego Wiaczesława Gładkowa, gubernatora obwodu briańskiego Aleksandra Bogomaza i szefa Republiki Dagestanu Siergieja Melikowa. Obwody biełgorodzki i briański graniczą z Ukrainą i podobnie jak sąsiedni obwód kurski ucierpiały wskutek działań wojennych. Tak jakby Rosjanie chcieli zepchnąć odpowiedzialność za mobilne grupy antydronowe uzbrojone w karabiny maszynowe na administrację obwodową.

Reklama