Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

1507. dzień wojny. W Moskwie zaczyna się walka buldogów. Na froncie wojuje coraz więcej robotów

Szkolenia operatorów naziemnych systemów robotycznych ukraińskich sił lądowych, kwiecień 2025 r. Szkolenia operatorów naziemnych systemów robotycznych ukraińskich sił lądowych, kwiecień 2025 r. Pavlo Bahmut/Ukrinform / East News
Wszyscy zachwycają się dronami w Ukrainie. Tymczasem bezzałogowe systemy lądowe są coraz częściej stosowane przez wojska walczące na ziemi, zastępując żołnierzy w zadaniach bojowych i pomocniczych.

Według Kyryła Budanowa, szefa biura prezydenta Ukrainy, Rosja jest na tyle wyczerpana wojną, że są nadzieje na osiągnięcie jakiegoś porozumienia o zawieszeniu broni. Jeśli ta ocena jest trafna, to znaczy, że zaczyna się w Moskwie walka buldogów pod dywanem. Być może Władimir Putin widzi konieczność zajęcia się sprawami wewnętrznymi dla ratowania stanowiska.

Obie strony potwierdzają, że ukraińskie wojska uzyskały przewagę w działaniach dronowych, co prawdopodobnie przyczynia się do wyhamowania rosyjskich postępów na froncie i stawia pod znakiem zapytania ofensywę planowaną na wiosnę i lato. Ukraina zintensyfikowała kampanię uderzeń średniego zasięgu przeciw logistyce, sprzętowi i sile żywej od końca 2025 r., a szczególnie na początku 2026.

W rosyjskim Władykaukazie doszło do potężnej eksplozji, w powietrze wyleciał przypuszczalnie skład amunicji. Nie wiadomo, czy to drony, czy klasyczne rosyjskie niedbalstwo. Z kolei w mieście Tinguta w obwodzie wołgogradzkim drony trafiły w duży skład paliw.

Na froncie ciekawostka: Rosjanie umieścili małą północnokoreańską wieloprowadnicową wyrzutnię rakietową Type 75 kal. 107 mm na bezzałogowym pojeździe lądowym „Kurier”, stosowanym normalnie w logistyce. Wóz wyjeżdża z ukrycia sterowany przez operatora, oddaje salwę i cofa się do kryjówki, czasem kilka kilometrów dalej, a tam przed kolejną akcją jest ładowany ponownie.

Rejon Łymania wciąż jest mocno aktywny. Rosjanie prowadzą tu ataki siłami plutonu, czasem kompanii, czyli od 20 do nawet 100 ludzi.

Reklama