Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Wszystkie deadline’y Trumpa. Zawsze daje światu „dwa tygodnie”. Może po prostu nie wie, co robi

Prezydent Donald Trump, 16 kwietnia 2026 r. Prezydent Donald Trump, 16 kwietnia 2026 r. Molly Riley / White House / Zuma Press / Forum
Donald „Dwa Tygodnie” Trump uczynił z deadline’u swoje podstawowe narzędzie w polityce zagranicznej. Może należy przyjąć, że przywódca najpotężniejszego państwa na świecie po prostu nie wie, co robi.

Za kilka godzin, prawdopodobnie 22 kwietnia w środę (ale niekoniecznie, o tym zaraz), mija kolejny deadline (ang. termin ostateczny) wyznaczony przez prezydenta USA. Tym razem chodzi o czas, jaki Donald Trump wyznaczył zaatakowanym przez siebie Irańczykom na podpisanie czegoś w rodzaju porozumienia pokojowego kończącego konflikt – oczywiście na amerykańskich warunkach. Ów deadline został wyznaczony 7 kwietnia – od tego momentu liczy się ulubione przez Trumpa „dwa tygodnie” zawieszenia broni. Jeśli po tym czasie nie będzie porozumienia, to już wiadomo, co prezydent USA zrobi z irańską cywilizacją.

Tyle że dwa tygodnie, 14 dni, licząc od 7 kwietnia, to 21 kwietnia, czyli dziś. I taką datę podawała przez ostatnie dni rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt. Ale Trump we wczorajszym wywiadzie telewizyjnym ewidentnie mówił o 22 kwietnia. Dla irańskiej cywilizacji to oczywiście lepiej, a Trump liczy, że Irańczycy jednak pojawią się na rozmowach w Pakistanie, na które – według niego – raz miał jechać, raz miał nie jechać wiceprezydent J.D. Vance.

Czytaj też: Czy Trump jest szalony? Szokuje i żenuje coraz bardziej. Czas uruchomić 25. poprawkę?

Polityka deadline’u

Donald „Dwa Tygodnie” Trump uczynił z deadline’u swoje podstawowe narzędzie w polityce zagranicznej. Nie wchodzi w negocjacje z drugą stroną, nie wysyła na rozmowy doświadczonych ekspertów i dyplomatów, którzy mogliby merytorycznie i psychologicznie doprowadzić do korzystnego dla USA rozwiązania, tylko Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera.

Reklama