Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

1518. dzień wojny. Co pięć zwycięstw, to nie jedno. Na froncie nie wystarczy umieć strzelać

Ukraińscy żołnierze w obwodzie donieckim, luty 2024 r. Ukraińscy żołnierze w obwodzie donieckim, luty 2024 r. Anatolii Stepanov / AFP / East News
W powszechnym mniemaniu najważniejsza dla piechura jest umiejętność celnego strzelania. Tymczasem nie mniej ważne jest poruszanie się na polu walki i w strefie przyfrontowej.

W Ukrainie 19 firm zaangażowanych w produkcję dronów przechwytujących formuje jednostki z przeszkolonych przez siebie ochotników. Wszystkie mają być w pełni zintegrowane w systemie obrony powietrznej. Pierwsza z takich prywatnych grup zestrzeliła drona odrzutowego lecącego z prędkością ok. 400 km/h, czyli coś między tanim dronem a profesjonalnym pociskiem manewrującym.

Oficjalnie w 2025 r. wyprodukowano w Ukrainie 4 mln dronów różnych typów, głównie jednorazowych klasy FPV. Większość zasadniczo złożono z komponentów kupowanych za granicą, zwłaszcza w Chinach (najtaniej). Według resortu obrony w kraju działa teraz ok. 1,5 tys. przedsiębiorstw obronnych, przytłaczająca większość z nich to małe warsztaty.

Szef sztabu generalnego Rosji gen. armii Walerij Gierasimow czwarty raz ogłosił, że udało się zająć cały obwód ługański. W istocie pozostało Rosjanom jeszcze 98,83 km kw. Niby dużo, ale to ok. 10 na 10 km terenu, niemal tyle, ile ma gmina Turośń Kościelna na Podlasiu. Rosjanie trzymają 99,6 proc. obwodu. Będzie okazja ogłosić sukces po raz piąty, bo co pięć zwycięstw, to nie jedno.

Amerykanie testują pociski XM1228 Bradley Aerial Defeat Group Enhanced Round, czyli BADGER (borsuk, oni uwielbiają takie skróty) do niszczenia dronów. Ukraina używa bojowych wozów piechoty M2 Bradley, więc może da się je potem kupić. Pocisk ma kal. 25 mm i jest przeznaczony do działka Chain Gun Bradleya. Wyposażono go w zapalnik radiowy, zbliżeniowy; rozrywa się, gdy mija dron, i sieje odłamkami na kilka metrów.

Reklama