1548. dzień wojny. Nie ma bum-bum. Dlaczego Rosjanie już tak nie straszą swoją bronią jądrową?
W okupowanej części obwodu chersońskiego ukraińskie drony zaatakowały podstację elektryczną i doprowadziły do pożaru. Oberwała też siedziba FSB w miasteczku Heniczeska Hirka przy wjeździe na Krym od strony północno-wschodniej. Drony dalekiego zasięgu obrały zaś za cel rafinerię Rosnieftu w rejonie Samary.
Najbardziej spektakularne działania miały miejsce w obwodzie donieckim. Siły Systemów Bezzałogowych we współpracy z wywiadem SBU przeprowadziły precyzyjny atak na ośrodek szkoleniowy rosyjskich operatorów dronów i warsztaty montażowe w miejscowości Śnieżne. Zniszczyły dwupiętrowy kompleks, zapasy amunicji i pojazdy opancerzone, zginęło co najmniej 65 kadetów z czeczeńskiego 78. Pułku Strzelców Zmotoryzowanych Specjalnego Przeznaczenia Siewier-Achmat i komendant szkoły.
Od 7 do 14 maja Rosjanie zdobyli ok. 23 km kw. ukraińskiego terytorium. Dziennie zajmują pas terenu szeroki na 2 km i głęboki na 1,5 km. Płacą za to taką cenę, że połowę tych ziem trzeba by przeznaczyć na cmentarze.
Ukraińcy prowadzą kontrataki na najważniejszych kierunkach. To spowalnia Rosjan. A czas nie działa na ich korzyść, choć szczerze mówiąc, słabną obie strony.
Władimir Putin i Xi Jinping nie osiągnęli w Pekinie porozumienia w sprawie gazociągu Siła Syberii 2, podpisali tylko drobne umowy, za to było ich chyba 30. Fiasko rozmów o gazociągu to poważny cios dla Rosji, która chciała sobie nieco zrekompensować straty.
Jądrowy paradoks
Ludzie sadzą, że Rosja zniszczy nas w zmasowanym ataku bronią jądrową.