1571. dzień wojny. Ile czasu ma Ukraina? Tonący brzytwy się chwyta, Zełenski jest zdesperowany
Trwają ataki na mosty łączące okupowany Krym z kontynentalną Ukrainą. Ostatnio drony sparaliżowały ruch na moście pontonowym w Czonharze, zbudowanym, by ominąć uszkodzony odcinek stałej przeprawy. Gdy nie udaje się zniszczyć samej konstrukcji, celem stają się ciężarówki, które – płonąc – tworzą zatory. Podobnie paraliżowany jest ruch kołowy wzdłuż rosyjskiego „korytarza krymskiego” – pasa lądu od Doniecka po Chersoń. Ukraińskie bezzałogowce trafiły też rosyjskie stanowisko dowodzenia pod Sołedarem oraz kilka punktów kierowania dronami.
Ukraińskie ministerstwo obrony ogłosiło „kompleksową transformację służby wojskowej, wprowadzając wyraźnie zdefiniowane okresy służby, sprawiedliwe wynagrodzenie oraz gwarantowane tymczasowe zwolnienie ze służby po zakończeniu kontraktu”. Ciekawe, co dokładnie znaczy „tymczasowe”? Kijów liczy zapewne na pozyskanie nowych chętnych – o których dziś na zasadzie ochotniczej niezwykle trudno – dając im nadzieję, że nie będą służyć do śmierci i po wypełnieniu kontraktu legalnie opuszczą szeregi armii, bez natychmiastowej obawy przed ponowną mobilizacją.
Ukraińskie Siły Powietrzne ostrzegają, że w ciągu najbliższych dwóch dób Rosjanie mogą ponownie wystrzelić pocisk balistyczny średniego zasięgu Oresznik (konwencjonalną wersję RS-26 Rubież). Pytanie tylko: po co? Poprzednie odpalenia nie zrobiły na nikim większego wrażenia, poza faktem, że jedna z rakiet spadła na terytorium kontrolowane przez samych Rosjan.