Ukraina od dziś negocjuje z UE. Warszawa przeciw „odwróconej akcesji” i niechętna modelowi Merza
Rząd Pétera Magyara w ostatni piątek oficjalnie wycofał węgierskie weto wobec startu negocjacji akcesyjnych Ukrainy, które Viktor Orbán uzasadniał przez kilkanaście miesięcy sporem o prawa węgierskiej mniejszości na ukraińskim Zakarpaciu. Odblokowanie rozmów rozszerzeniowych z Ukrainą, a pośrednio także z Mołdawią (Unia nie chciała rozdzielać ścieżek akcesyjnych obu krajów), to element pakietu resetowego między Budapesztem a Brukselą. Ukraińcy oraz Węgrzy wynegocjowali pewne kompromisy co do praw językowych mniejszości, ale głównym czynnikiem stała się polityczna odwilż po zmianie władzy w Budapeszcie.
Słuchaj też: Ukraina w przedpokoju Unii już w 2027 roku? To pułapka i precedens. Europa gra, ale musi mieć plan
Odwrócona akcesja
„Unia Europejska zrobiła znaczący krok naprzód. Wszystkie państwa członkowskie zgodziły się na rozpoczęcie pierwszego bloku negocjacji akcesyjnych z Ukrainą i Mołdawią. To wyraz uznania dla determinacji, odwagi i ciężkiej pracy obu krajów w zakresie wprowadzania reform nawet w obliczu ogromnych wyzwań. Rozszerzenie to nasz wybór strategiczny” – ogłosili w piątek szefowie Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa.
Rozmowy z Ukrainą i Mołdawią zaczynają się od pierwszego z sześciu bloków tematycznych (klastrów), który dotyczy „kwestii podstawowych”, czyli głównie wymiaru sprawiedliwości, swobód obywatelskich, bezpieczeństwa, zamówień publicznych oraz kontroli finansowej.