Ośla ławka
Ośla ławka. To w tym stanie ważą się losy Demokratów i Trumpa. Zadanie będzie ciężkie
Wybory senatora z Maine to jedne z najważniejszych, jakie odbędą się jesienią w USA. Być może w tym malutkim stanie, kojarzonym głównie z homarami, ostrygami i małżami, zdecyduje się, czy Demokraci (których symbolem, jak wiadomo, jest osioł) zdobędą większość w obu izbach Kongresu. Dzięki temu mogliby blokować pomysły prezydenta Donalda Trumpa. A może nawet – w jakimś skrajnym scenariuszu – odwołać go ze stanowiska.
Jednakże zadanie w Maine jest ciężkie. Po pierwsze, w Ameryce bardzo trudno pokonać urzędującego kongresmena. A już szczególnie senatora, którego kadencja trwa sześć lat. Ma on zawsze wpływowych znajomych i sponsorów – dają mu na kampanię pieniądze, o jakich pretendenci mogą tylko pomarzyć. Szansa, że urzędujący senator przegra z pretendentem, wynosi ok. 3 proc.
Po drugie, fotela senatorskiego w Maine broni 73-letnia Susan Collins, która reprezentuje stan w Waszyngtonie od 30 lat. Uchodzi za umiarkowaną Republikankę, dlatego głosuje na nią wielu wyborców niezależnych. Przez trzy dekady tak bardzo wrosła w lokalne realia, że nikt już nie pamięta stanu Maine bez niej. Niektórzy żartują – ale nie ma w tym wiele przesady – że Collins osobiście uścisnęła rękę co najmniej połowie wyborców ze swojego stanu.
Czytaj też: Milczący Kongres USA. Oddali władzę Trumpowi, ojcowie założyciele byliby zbulwersowani
Obalić senator Collins
Kogo Demokraci powinni wystawić w Maine? No cóż, przez ostatnie dziesięć lat w doborze kandydatów władze partii popełniły serię pomyłek. W 2016 r. przeciwko Trumpowi, który wówczas był całkiem sprawnym showmanem i umiał rozmawiać językiem „zwykłych Amerykanów”, zaproponowali 70-letnią, drewnianą i kompletnie pozbawioną charyzmy Hillary Clinton.