Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

1640. dzień wojny. Rosjanie panikują i uciekają. Ale czy Putinowi mobilizacja jest potrzebna?

Preferuj w Google
Samochody z rosyjskimi tablicami rejestracyjnymi po gruzińskiej stronie granicy, 25 września 2022 r. Samochody z rosyjskimi tablicami rejestracyjnymi po gruzińskiej stronie granicy, 25 września 2022 r. Vano Shlamov / AFP / East News
Od pewnego czasu trwa w rosyjskiej Dumie dyskusja na temat mobilizacji. Władimir Putin nie spieszy się, żeby ją ogłosić.

Rosyjska Nowosybirska Wyższa Wojskowa Szkoła Dowódcza, kształcąca specjalistów rozpoznania i dowódców wojsk zmechanizowanych, została wyróżniona tytułem „gwardyjska”. Według nieoficjalnych informacji ma to związek z ciężkimi stratami ponoszonymi przez jej kadrę na froncie. W Rosji wykładowcy i instruktorzy szkół oficerskich są wysyłani na wojnę, by zdobywać doświadczenie w realnych działaniach. Ci, którzy wrócą, mają uczyć następców. Luki można uzupełniać weteranami, którzy nie nadają się już do służby liniowej, ale mogą prowadzić zajęcia.

Według ustaleń ukraińskiego wywiadu wojskowego Rosja produkuje ok. 200 pocisków balistycznych i manewrujących miesięcznie i ma ok. 1,9 tys. sztuk w zapasie. Chodzi zapewne o zapas „rozchodowy”, przeznaczony do bieżącego zużycia, a nie o rezerwę na wypadek starcia z NATO. Aż 600 pocisków to naddźwiękowe przeciwokrętowe P-800 Onyks, coraz częściej wykorzystywane do atakowania celów naziemnych. Kolejne 450 to 3M14 Kalibr, czyli pociski manewrujące przeznaczone do rażenia celów lądowych.

Rosyjski statek towarowy Wołgobałt 226 został trafiony przez ukraińskie drony na Morzu Czarnym i poważnie uszkodzony. Jednostka kursuje głównie między Rostowem nad Donem, Noworosyjskiem i portami Krymu. Rosja nie zgodziła się na zawieszenie broni na morzu, więc jej żegluga też staje się celem ataków. Tego samego dnia drony uderzyły w dużą rafinerię w Permie.

Reklama