Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej: Nie potępiam Chazana
Klauzula bez logiki
Steve Rhodes/Flickr CC by 2.0

Prof. Chazan występuje w dwóch rolach: po pierwsze jako lekarz. I absolutnie się zgadzam, że klauzula sumienia jest konieczna, w zawodzie dziennikarza też. Ale prof. Chazan, poza tym, że jest lekarzem, jest też funkcjonariuszem publicznym. To on reprezentuje w tej sprawie państwo. Ciążył na nim obowiązek. To może dyrektorem szpitala nie powinien być lekarz, który ma problem z klauzulą sumienia? Bo wówczas państwo nie może się wywiązać ze swojego obowiązku? Przecież nie będzie prezydent miasta ani minister zdrowia wkraczał w takie rzeczy.
Dlaczego nie?

Bo się na tym nie zna.
Tu wystarczy mieć wiedzę, nie trzeba się znać. I od tego są urzędnicy wydziałów zdrowia, nie NFZ – żeby pacjentka w różnych sytuacjach życiowych mogła dokonać pewnych zabiegów bez publicznego rozgłosu, bez mikrofonu.

Lekarz jest trochę jak spowiednik. Mówimy lekarzom rzeczy, których nie mówimy nawet żonom, rodzicom ani dzieciom. Pan nagle chce tę intymną rozmowę wynieść z relacji pacjent – lekarz do relacji z urzędem. To nie do przyjęcia.
Pan się myli. W wydziałach zdrowia są lekarze: powiatowi, miejscy. Wystarczy dobrze wyedukowana magister pielęgniarstwa. Czy świadczeniodawca, jakim jest szpital czy najbliższy zakład opieki zdrowotnej, ma wypełniać funkcje administracji państwowej i czy może być objęty klauzulą sumienia? W rezolucji UE wyraźnie wskazuje się na to, że szpital może powołać się na klauzulę sumienia, o ile będzie miał wpisane swoje światopoglądy w statut.

Np. na terenie Republiki Federalnej Niemiec jest wiele szpitali założonych przez związki wyznaniowe i nikt ich nie zmusza, żeby wykonywały pewne świadczenia.

Powiedział Chazan tak: „Podczas aborcji dziecko będzie cierpiało bardziej niż po urodzeniu, bo wykonuje się ją przez kawałkowanie żywcem”. Pan jako lekarz wie, że tak się aborcji nie dokonuje. Czy samorząd lekarski powinien Chazana za te kłamstwa potępić?
Łatwo widzieć świat biało albo czarno. Pan mnie pyta, czy dziecko w czasie aborcji cierpi. Ja tego nie wiem, jestem internistą.

Nie uczyli pana w szkole?
Nie. Nie wiem, czy ktokolwiek jest w stanie w pełni naukowy sposób to stwierdzić. Byłem w łonie matki, ale nie wszystko pamiętam. Sugerowanie, że prof. Chazan kłamie? To są bardzo mocne słowa, których ja bym wolał unikać, dopóki nie będę miał stuprocentowej jasności.

Dla lekarza to nie jest wielki problem, żeby tę jasność uzyskać: czy dokonuje się „kawałkowania żywcem”, czy to jest zupełnie inna procedura?
W zależności od etapu ciąży techniki wykonywania tego zabiegu są różne. Nie jestem ginekologiem, mam ogólną wiedzę medyczną.

Co się zatem robi w czasie prawidłowo przeprowadzonej aborcji?
A jaka to jest prawidłowa?

Jakieś standardy zawodowe chyba w medycynie istnieją. Każdy robi jak chce, szydełkiem?
W Polsce nie ma żadnego standardu. Są tylko zalecenia.

Oczekuję od Pana, żeby się pan ustosunkował do niebywałego zachowania prof. Chazana. Ja rozumiem, że prof. Chazan chce być senatorem – to jest bardzo prawdopodobne. W takich sytuacjach robi się różne rzeczy. Ale koledzy muszą złapać go za rękę i powiedzieć: no nie, o krok za daleko.
Gdybyśmy to tak ujmowali, to kto miałby zbadać, czy prof. Chazan postępował zgodnie z etyką czy nie? Nie próbujmy potępiać kogokolwiek. To Polsce nie służy. Nie wywołujmy takiej atmosfery, jaką obie strony, gdzieś poza nami, wywołały do tej pory.

To powiedziawszy, może pan wycofać słowo „nagonka”.
Chyba jednak nie.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj