Recenzja filmu: "Wielkie piękno", reż. Paolo Sorrentino

Śladem Felliniego
Dzieło magiczne, o niesamowitej sile oddziaływania.
Kadr z filmu „­Wielkie piękno”.
Filmpoint Group/materiały prasowe

Kadr z filmu „­Wielkie piękno”.

Do pisarza celebryty – z ogromnymi ambicjami i tylko jedną opublikowaną książką na koncie – nagle, po ukończeniu 65 roku życia, dociera, że coś ważnego stracił. Wszyscy go szanują, podziwiają, zapraszają, lecz on z dziurą wypaloną w sercu odkrywa, że brakuje mu duszy. Jemu albo wszystkim, z którymi tak dobrze do tej pory się bawił. Taki jest punkt wyjścia imponującego „­Wielkiego piękna” Włocha Paolo Sorrentino – barokowej satyry na hipokryzję i upadek wartości rzymskich elit.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną