Recenzja filmu: „Dunkierka”, reż. Christopher Nolan

Zwycięska porażka
Autor filmu podkręca tempo akcji, zagęszcza atmosferę, ani razu nie pokazując faszystowskich symboli czy twarzy wrogów.
Fionn Whitehead jako Tommy, jeden z szeregowców czekających na ewakuację
Melinda Sue Gordon/Warner Bros. Entertainment/materiały prasowe

Fionn Whitehead jako Tommy, jeden z szeregowców czekających na ewakuację

Jak nazwać uciekających z frontu żołnierzy? Pozornie retoryczne pytanie musiało inspirować twórców „Dunkierki”, skoro tłem dramatycznych wydarzeń najbardziej oczekiwanego widowiska roku uczynili słynną ewakuację 338 tys. brytyjskich, francuskich i belgijskich żołnierzy zamkniętych przez Niemców w kotle nad kanałem La Manche w 1940 r. Bezbronni, wypchnięci na otwartą przestrzeń alianci nie walczyli do ostatniego naboju, a przerażone dowództwo szybko dało sygnał do odwrotu. W niespełna 10 dni, ponosząc ciężkie straty, cudem zdołano przerzucić wojsko do Anglii, co później Churchill skwitował w swoich pamiętnikach: „Wojen nie wygrywa się dzięki ewakuacjom. Lecz w tym ocaleniu było jednak zwycięstwo, które należy uznać”.

Dla Christophera Nolana, reżysera i scenarzysty superprodukcji, żołnierze opuszczający w popłochu plażę Dunkierki też nie są tchórzami ani dezerterami. Filmowa fabuła podzielona symultanicznie na trzy dynamiczne epizody, umiejscowione na lądzie, morzu i w powietrzu, przedstawia w krótkich, jakby impresyjnych ujęciach i z różnych perspektyw los desperacko szukających ratunku żołnierzy.

Dunkierka, reż. Christopher Nolan, prod. USA, Wielka Brytania, Francja, Holandia 2017 r., 105 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną