Podkast psychologiczny. Odc. 52
Jak przestać scrollować? I dzieci, i dorośli nie mogą się uwolnić. Nie ma gorszego sposobu na relaks
Czy ustawowe ograniczenie dostępu do mediów społecznościowych dzieciom to krok, który faktycznie może wesprzeć ich kondycję psychiczną, emocjonalną i mentalną? Początek prac nad takimi przepisami, zapowiedziany przez szefową MEN Barbarę Nowacką oraz posła KO Romana Giertycha, to nasz punkt wyjścia do rozmowy z Łukaszem Polikowskim, psychologiem i popularyzatorem nauki prowadzącym wideokast „Człowiek absurdalny”.
Wspólnie zastanawiamy się nad tym, jak scrollowanie wpływa na mózg i czy faktycznie go niszczy. Ile prawdy jest w haśle „brainrot”, tłumaczonym na polski jako „gnicie mózgu” pod wpływem zbyt intensywnego kontaktu z byle jakimi treściami w internecie? Co ustaliła na ten temat nauka?
Dość dobrze rozpoznany i opisany jest już mechanizm rzutów mikrodawek dopaminy, uruchamiający się przy przeglądaniu postów w mediach społecznościowych. Odpowiada za odczuwanie przyjemności w trakcie takich zajęć i wrażenie relaksu. Okazuje się jednak, że to wrażenie jest złudne, a taki relaks tak naprawdę bardzo męczy. Nawet jeśli scrollując, odcinamy się od myśli o własnych problemach, w kontakcie z postami przeżywamy pobudzenie, zaciekawienie, irytację lub złość. To wszystko kosztuje energię. Dlatego niektórzy przyznają, że po dłuższych sesjach scrollingowych czują się jak... kapeć. Przy tym odczucie przyjemności z czasem też słabnie. Jak w klasycznych mechanizmach uzależnienia. I trwamy w tym zapętleniu, nawet jeśli te fakty naukowe są nam z grubsza znane. Co też jest typowe dla uzależnienia.
Planowane w Polsce nowe przepisy, które mają być podobne do regulacji działających od kilku w tygodni w Australii, być może pozwolą ograniczyć skalę tych wszystkich problemów wśród dzieci. Ale co z dorosłymi? Bez ich edukacji najlepsze przepisy tworzone z myślą o najmłodszych nie wystarczą do ich ochrony. Podajemy więc konkretne podpowiedzi, jak przestać scrollować niezależnie od wieku. Ale – aby podjąć to wyzwanie – potrzebne jest także wsparcie bliskich i dobre relacje. Kłopot w tym, że głębokie zanurzenie w platformy społecznościowe często realne relacje międzyludzkie niszczy. To jedno z błędnych kół kręcących się w tych zjawiskach. I powód, dla którego rozmaite serwisy, z założenia służące komunikacji, bywają nazywane antyspołecznościowymi.