Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Historia

Ukradziona potęga

Gospodarcze piractwo i szpiegostwo. Nawet potęgi kopiowały cudze pomysły

„The Takanawa Railway by Shinagawa Bay”
– drzeworyt Tsukioka Yoshitoshi, 1871 r. „The Takanawa Railway by Shinagawa Bay” – drzeworyt Tsukioka Yoshitoshi, 1871 r. Getty Images
Do bogactwa narody dochodzą za sprawą pracowitości i kreatywności, acz niektórym udało się to na skróty. Gospodarcze piractwo i szpiegostwo mają długie dzieje.
Obraz przedstawiający stalownię Hoesch w Dortmundzie, 1838 r.AKG/EAST NEWS Obraz przedstawiający stalownię Hoesch w Dortmundzie, 1838 r.

„Brytyjczycy strzegli swoich technologii jak tajemnicy państwowej, a ten, kogo przyłapano na szpiegostwie, mógł się liczyć z wyrokiem śmierci” – opisuje początki rewolucji przemysłowej Günter Ogger w książce „Geniusze i spekulanci. Jak rodził się kapitalizm”. Wcześniej technologie nie przesądzały o mocarstwowości. Maszyna parowa i wytop stali zmieniły to radykalnie. Nowoczesność dawała przewagę. W Londynie tę prawidłowość zauważono, jednak środki ostrożności okazywały się nieskuteczne wobec żądzy wiedzy Niemców.

Właściciel stalowni w Düren Eberhard Hoesch nie zdzierżył, że jego wyroby ustępują jakością brytyjskiej stali. Wybrał się w 1823 r. do Sheffield, gdzie odwiedzał stalownie, udając zamożnego klienta z Nadrenii. Jednak wścibstwo przybysza wzbudziło niepokój i w jednym z zakładów postanowiono go pojmać. „Hoesch rzucił się do ucieczki, ukrył w wygaszonym piecu i, cały uwalany sadzą, wpełzł tak wysoko w przewód kominowy, że z dołu trudno go było dojrzeć” – pisze Ogger. Fabrykant kilka razy cudem unikał złapania i wrócił do Düren. Już rok później uruchomił stalownię przystosowaną do angielskiej technologii pudlingowania. Jej wyroby niczym nie różniły się od brytyjskich i firma Hoescha wyrosła na jeden z największych niemieckich koncernów.

W bardziej bezpieczny sposób wiedzę zdobywał Franz Dinnendahl. Przemysłowiec potajemnie werbował w Anglii pracowników stalowni, a następnie przemycał ich do Niemiec na zamek w Wetter. Tam założył szkołę kształcącą kadry dla swoich zakładów. Uczniów zapoznawali z nowymi technologiami renegaci uznawani przez brytyjski rząd za zdrajców. Czasami proces kradzenia wynalazków składał się z kilku etapów. Najpierw na łowy za kanał La Manche wyprawił się rzemieślnik Jakub Mayer, podpatrzył produkcję słynnej stali tyglowej i otworzył w Bochum własną stalownię.

Polityka 35.2022 (3378) z dnia 23.08.2022; Historia; s. 68
Oryginalny tytuł tekstu: "Ukradziona potęga"
Reklama