Rok 2026 to czas przełomu w walce z mitami wokół morskiej energetyki wiatrowej. Jesteśmy w momencie, kiedy Polska konsekwentnie buduje jeden z kluczowych filarów swojego bezpieczeństwa energetycznego oraz nowoczesnej gospodarki. To jedno z największych przedsięwzięć infrastrukturalnych w powojennej historii kraju, którego wartość w pierwszej fazie przekroczy 130 mld zł, a do 2040 roku może sięgnąć nawet 500 mld zł.
Jednocześnie rozwój sektora napotyka na rosnącą falę dezinformacji – w przestrzeni publicznej pojawiają się niepoparte badaniami tezy o rzekomo negatywnym wpływie farm wiatrowych na gospodarkę i środowisko. Odpowiedzią na to wyzwanie są skoordynowane działania edukacyjne, w tym ogólnopolska kampania PSEW i Fundacji ORLEN, która w oparciu o rzetelne dane i fakty pokazuje realne korzyści gospodarcze, społeczne i środowiskowe morskiej energetyki wiatrowej oraz systematycznie obala powielane mity.
– W debacie publicznej wokół morskiej energetyki wiatrowej wciąż pojawia się wiele uproszczeń i nieścisłości. Tymczasem zarówno doświadczenia europejskie, jak i dostępne badania pokazują jasno: offshore nie stanowi zagrożenia ani dla turystyki, ani dla środowiska, jeśli projekty są realizowane zgodnie z obowiązującymi standardami. Kluczowe jest opieranie dyskusji na danych, a nie na powielanych mitach – mówi Małgorzata Żmijewska-Kukiełka, prezes Green Transition HUB, ekspertka ds. dezinformacji w energetyce wiatrowej.
Wiatraki na morzu przynoszą korzyści ekologiczne
Emisje związane z produkcją, transportem i budową turbin są wielokrotnie „spłacane” w pierwszych latach ich pracy dzięki zeroemisyjnej produkcji energii. Elementy konstrukcyjne turbin, w tym stal i kable, są w dużej mierze poddawane recyklingowi, a standardy środowiskowe w UE wymagają pełnego planu likwidacji instalacji.
Jednym z innych powielanych przekonań jest rzekomy negatywny wpływ morskich farm wiatrowych na turystykę. W praktyce projekty offshore w Polsce lokalizowane są kilkadziesiąt kilometrów od brzegu.
Doświadczenia takich krajów jak Dania, Niemcy czy Wielka Brytania wskazują jednoznacznie – rozwój morskiej energetyki wiatrowej nie powoduje spadku ruchu turystycznego. Przykładowo w Danii, gdzie farmy takie jak Horns Rev funkcjonują od lat, nie odnotowano ani spadku liczby odwiedzających, ani obniżenia cen wynajmu wakacyjnych domów po ich uruchomieniu.
Co więcej, w wielu regionach offshore staje się dodatkową atrakcją turystyczną. Organizowane są rejsy w pobliże farm, a w nadmorskich miejscowościach powstają centra edukacyjne i wystawy prezentujące działanie technologii oraz jej wpływ na środowisko.
Środowisko morskie pod ścisłą kontrolą
Drugim istotnym obszarem obaw jest wpływ morskich farm wiatrowych na ekosystem. Tymczasem inwestycje offshore w Europie realizowane są w oparciu o rygorystyczne procedury środowiskowe zgodne z prawem UE i regulacjami krajowymi.
Proces przygotowania inwestycji obejmuje szczegółowe, wieloletnie badania dotyczące m.in. dna morskiego, bentosu, populacji ryb, ptaków oraz ssaków morskich. Oddziaływania występujące na etapie budowy – takie jak hałas podczas instalacji fundamentów – są identyfikowane i ograniczane poprzez odpowiednie środki łagodzące. Jednocześnie coraz więcej badań wskazuje również na pozytywne efekty środowiskowe. Ograniczenie działalności połowowej i żeglugowej w rejonie farm sprzyja odbudowie ekosystemów, a fundamenty turbin mogą pełnić funkcję sztucznych raf, wspierając rozwój życia morskiego.
Materiał przygotowany przez Morzewiatru.pl