Historię humbaka opisywaliśmy już dwukrotnie. Pierwszy raz, gdy utknął na mieliźnie nieopodal wyspy Poel niedaleko Wismaru (w Meklemburgii-Pomorzu Przednim). Naukowcy byli wtedy zdania, że zdrowe zwierzę zdołałoby się uwolnić samo. Utknęło prawdopodobnie dlatego, że było już słabe, i nie należy mu pomagać.
Zgodnie z opinią naukowców władze wydały wtedy zakaz zbliżania się do zwierzęcia, a nawet lotów dronami, które mogłyby go niepokoić. Wszystko po to, by mógł umrzeć w spokoju.
Po 17 dniach humbak jednak nadal żył. Dwójka milionerów postanowiła wtedy wyłożyć środki na sfinansowanie akcji ratunkowej. Eksperci od ssaków morskich nie zmienili swojego zdania i uważali pomoc za spóźnioną i pozbawioną sensu. Po ponad dwóch tygodniach humbak był z pewnością w złym stanie i były to jego ostatnie dni.
Spóźniona akcja ratunkowa. A do tego przerwana
To wtedy pisaliśmy o wielorybie po raz kolejny. Władze, pod presją opinii publicznej, wydały zgodę na przeprowadzenie akcji ratunkowej i uchyliły zakaz zbliżania się do wieloryba. Pieniądze na akcję ratunkową przekazali wtedy Walter Gunz, współzałożyciel MediaMarktu, i Karin Walter-Mommert, hodowczyni koni, żona austriackiego przedsiębiorcy Ulricha Mommerta.
Humbak ma 12,35 m długości, 3,2 m szerokości i 1,6 m wysokości, akcja wymagała więc wielu zabiegów. Po wyżłobieniu koryta w morskiej płyciźnie wolontariusze chcieli podnieść wieloryba za pomocą poduszki wypełnionej powietrzem, przenieść go na plandekę, a następnie przymocować do niej pontony i odholować go do Morza Północnego, ewentualnie aż do Atlantyku. Bałtyk nie jest odpowiednim miejscem dla wielorybów, choćby dlatego, że jego niskie zasolenie im szkodzi.
Akcja ratunkowa miała rozpocząć się w czwartek, zaczęła się z poślizgiem w piątek. W sobotę ratownicy zbadali pysk zwierzęcia, korzystając przy tym z endoskopu. Znaleziono tam resztki sieci rybackiej, które jak dotąd udało się usunąć jedynie częściowo. W niedzielę rano wieloryb nadal leżał w wodzie sięgającej do pasa przed wyspą Poel.
Akcja ratunkowa w poniedziałek była niepewna, bo prognozy wskazywały, że zbliża się sztorm. Prognozowano fale o wysokości do 3 m.
Czytaj także: Uwolnić wieloryby!
Humbak odpłynął dzięki siłom natury
W poniedziałek 20 kwietnia ok. 7 rano nastąpił nieoczekiwany przełom. Zaobserwowano, że humbak odpłynął. Najpewniej pomógł mu sztormowy wiatr z północnego wschodu, który spycha wody Bałtyku w Zatokę Meklemburską i podnosi jej poziom. Zwierzę uwolniło się z mielizny dzięki siłom natury.
To dobra wiadomość, ale eksperci podkreślają, że wieloryb jest bardzo osłabiony, a jego zdrowie w złym stanie. Ekipy ratunkowe pozostaną w gotowości. „To po to, by móc naprowadzić go na Morze Północne, a następnie dalej, aż na Atlantyk”, wyjaśniła tygodnikowi „Focus” Constanze von der Meden, członkini zespołu ratowniczego.
Czytaj także: Co śpiewają humbaki?
W Morzu Bałtyckim coraz częściej obserwuje się wieloryby, w tym humbaki. Eksperci podkreślają, że Bałtyk nie jest dla nich odpowiednim środowiskiem ze względu na płytkie wody, niskie zasolenie i ograniczoną bazę pokarmową. Zagrożenie stanowi też działalność człowieka.
Humbak, którego nazwano Timmy, ma nadal w pysku resztki rybackich sieci.