Nadciąga El Niño na sterydach. Do tej pory zdarzyło się to raz. Jest się czego bać?
„El Niño”, czyli „Dzieciątko”, to ocieplenie równikowych wód Pacyfiku, które zwykle zaczyna się między marcem a czerwcem. Jego największe nasilenie przypada w okolicach końca grudnia. Stąd jego nazwa, nawiązująca do narodzin Dzieciątka Jezus.
Przeciętnie trwa około roku, ale może trwać dwa lub trzy lata. Jest i przeciwne zjawisko, gdy wody Pacyfiku wzdłuż wybrzeży Chile są chłodniejsze niż zwykle, nazywane La Niña, czyli „Dziewczynka”. Trwa zwykle dłużej, ale zdarza się rzadziej.
El Niño ogłasza się, gdy wody równikowego Pacyfiku ocieplą się o 0,5 st. C. Gdy ogrzeją się o 0,8 st. lub więcej, mówi się o silnym El Niño. Gdy zaś staną się o 2 st. cieplejsze, zwyczajowo mówi się o „Super El Niño”.
Super El Niño, a do tego na sterydach
W przyrodzie nic nie ginie. Skoro do atmosfery nadal dorzucamy gazów cieplarnianych (głównie dwutlenku węgla), które zatrzymują energię słoneczną, średnie wieloletnie temperatury muszą rosnąć. Częściej zdarzają się silne i wyjątkowo silne El Niño.
Właśnie rozpoczyna się kolejny cykl wzrostu temperatur wód równikowego Pacyfiku, a prognozy wskazują, że może być to wzrost wyjątkowy.
W marcu amerykańska Narodowa Agencja Oceanów i Atmosfery (NOAA) prognozowała, że El Niño pojawi się już w środku lata. Opublikowana dwa dni temu prognoza Europejskiego Centrum Prognoz Średnioterminowych (ECMWF) również wskazuje na średnie lub silne El Niño już w połowie czerwca, ledwie za dwa miesiące, i to we wszystkich z 20 wariantów prognoz o różnych prawdopodobieństwach (wiązkach).
Od 1950 r. granicę 2 st. anomalii, czyli odchylenia od średniej, wody równikowego Pacyfiku przekroczyły pięć razy (w latach 1972/73, 1982/83, 1997/98, 2015/16 i 2023/24). Średnio zdarza się to zatem rzadko, bo raz na półtorej dekady.
Jednak mniej więcej połowa wiązek prognoz ECMWF wskazuje również, że w październiku temperatury w głównym rejonie prognoz (między 120. a 180. stopniem szerokości wschodniej i 5 stopni po obu stronach równika) wyniesie 2,5 powyżej średniej lub więcej. A to już wróży „El Niño na sterydach”. Zdarzyło się to dotychczas tylko raz, w latach 2015–16.
Paul Roundy z University of New York at Albany, ekspert od badania zjawiska, sądzi, że jest solidna szansa na najsilniejsze zjawisko El Niño od 140 lat. Prognozuje, że wody Pacyfiku mogą być nawet o 5 st. Fahrenheita (prawie 2,8 st. Celsjusza) cieplejsze od średniej już pod koniec lata.
We are about 10 days behind 1997 in the location of the oceanic kelvin wave in the Central Pacific, but that's not the relevant factor gauging the difference between the initial states of 1997 in late March and this year at the present time. The scale of the eastward wind stress…
— Paul Roundy (@PaulRoundy1) April 5, 2026
Jak El Niño wpływa na pogodę na świecie
Cyklom zmian temperatury Pacyfiku towarzyszą zmiany ciśnienia i temperatury powietrza, zwane Oscylacją Południową (Southern Oscillation). W skrócie „El Niño – Southern Oscillation” nazywane jest ENSO. Ten mechanizm wpływa na pogodę w wielu odległych miejscach naszego globu.
El Niño przynosi zwykle ulewne deszcze i powodzie w Andach, Meksyku i Kalifornii oraz we wschodniej Afryce. Zmniejsza opady nad Amazonią, Azją Południowo-Wschodnią, północną Australią i południową Afryką, gdzie przynosi susze. Na Atlantyku El Niño hamuje tworzenie się cyklonów tropikalnych.
Niektóre hipotezy wiążą też El Niño z chłodniejszymi, śnieżnymi zimami w Stanach Zjednoczonych, suchszymi i gorętszymi latami we wschodniej części Ameryki Południowej, a nawet Europie.
ENSO, czyli cały cykl zmian związany z El Niño, jest najsilniejszym czynnikiem wpływającym na pogodę w większości rejonów globu.
Czytaj też: Do 2100 roku zginie około 80 proc. ludzkości. Jak będzie wyglądał koniec świata?
El Niño, czyli tysiące miliardów dolarów
Jego prognozowanie pozwala rolnikom, zarządcom wód i ekonomistom na planowanie na wiele miesięcy w przód. Trafne prognozy pozwalają się przygotować na wyjątkowo suche (lub przeciwnie, wyjątkowo deszczowe) miesiące.
To niezwykle cenne prognozy. Wpływ wyjątkowo silnych „Dzieciątek” na gospodarkę wynosi (to nie pomyłka) kilka bilionów dolarów. Jedna z analiz opublikowana w 2023 r. szacowała wpływ „Super El Niño” z lat 1982–83 na 4,1 bln, zaś z lat 1997–98 na 5,7 bln dol.
Gospodarka gospodarką, ale ostatnie tak nasilone El Niño wywołało też katastrofę humanitarną w Afryce. Oceniano, że z pomocy żywnościowej musiało wtedy skorzystać ponad 60 mln ludzi.
Sęk w tym, że ostatnie dekady widziały też kilka „fałszywych alarmów”, gdy wiosną prognozowano początek El Niño, a im bliżej lata, tym wyraźniej okazywało się, że będzie ono słabe lub nie będzie go w ogóle.
O tym, jak trudno jest prognozować pogodę na dłużej niż tydzień i czym są „wiązki prognoz”, pisałem w ubiegłym roku.
Co przynosi nam „Super El Niño”
Warto jednak mieć możliwość rozwoju „Super El Niño”, być może rekordowo silnego, na względzie. Czego możemy spodziewać się w Europie?
Ostatnie z lat 2023–24, choć przekroczyło granicę 2 st. anomalii wód Pacyfiku, było wśród takich zdarzeń stosunkowo słabe. Sklasyfikowano je na piątym miejscu. Przyjrzyjmy się więc rekordowemu, o dekadę wcześniejszemu.
Zaczęło się w grudniu 2014 r. i trwało kolejne dwa lata, do 2016. Przyniosło Europie bardzo ciepłą zimę. Zmniejszyło to rachunki za ogrzewanie, ale martwiło hotelarzy i narciarzy, bo nawet w Alpach opady śniegu były skąpe. Deszczowa wiosna sprowadziła natomiast powodzie na zachodzie kontynentu, szczególnie dotkliwe we Francji.
Lato 2015 w Polsce i na świecie było ekstremalnie gorące, zapisując się jako jeden z najcieplejszych okresów w historii pomiarów. Charakteryzowało się długotrwałymi falami upałów, szczególnie w lipcu i sierpniu, oraz znaczącą suszą. Było to pierwsze lato rozpoczynające serię bardzo gorących lat z rzadkimi opadami.
Średnia roczna anomalia temperatury w stosunku do lat 1961–90 osiągnęła wtedy +2,12 st. C i po raz pierwszy przekroczyła granicę 2 st. Sierpniowa fala upałów w Poznaniu utrzymywała się nieprzerwanie aż 19 dni. Eksperci szacowali, że w Warszawie (gdzie upały utrzymywały się o tydzień krócej) obniżyła PKB nawet o 0,5 proc.
To, że czeka nas upalne lato, nie jest stuprocentowo pewne, bo pogoda nadal potrafi płatać figle nawet najlepszym superkomputerowym modelom. Silne El Niño zwiększa jednak na to szanse.
El Niño czy La Niña, chłodniej już nie będzie
Na to powinniśmy być przygotowani tak czy inaczej ze względu na postępujące ocieplenie klimatu.
Rosnące średnie temperatury na Ziemi nie rosną równomiernie. Im dalej od równika, tym rosną szybciej. Z tej przyczyny Europa ogrzewa się niemal dwukrotnie szybciej niż średnia. W Polsce jest już ok. 2,5 st. C cieplej, niż było stulecie temu.
W latach 1951–90 upalnych dni (z temperaturą 30 st. C lub wyższą) bywało w Polsce średnio poniżej sześciu rocznie. Teraz bywa ich średnio 15. Liczba dni upalnych wzrosła blisko trzykrotnie, ale zdarzają się lata ponad średnią, gdy bywa ich ponad 20.
Suma opadów w naszym kraju się nie zmienia i utrzymuje się na poziomie ok. 600 mm rocznie. Zmienił się za to rozkład opadów w ciągu roku: mamy więcej opadów w chłodnych miesiącach roku, mniej w ciepłych. Zmieniły się też częstość i natężenie opadów: rzadziej zdarzają się deszcze słabsze, które wsiąkają stopniowo w glebę, częściej deszcze ulewne, z których większość spływa do rzek, a z nimi do morza. Przy rosnących temperaturach powietrza woda zaś szybciej paruje z wierzchnich warstw gleby.
Nie powinno dziwić, że susze w Polsce stały się normą. W okresie 1951–81 było ich sześć, czyli średnio jedna co pięć lat. W latach 1982–2011 było ich już 18, czyli średnio co dwa lata. Od połowy ubiegłej dekady mniejsza lub większa susza zdarza się w Polsce już co roku.
„Biorąc pod uwagę naukowe przewidywania, obecne lato z jego dotkliwymi i rozległymi falami upałów jest najprawdopodobniej jednym z najchłodniejszych lat reszty naszego życia”, powiedziała sekretarz handlu Stanów Zjednoczonych Gina Raimondo podczas uruchomienia rządowej strony Heat.gov (czyli Upał.com) w lipcu 2022 r.
El Niño czy La Niña, chłodniej już nie będzie.