Pobudka! Zmiana czasu psuje nam nastrój. Z badań wynika, że jesień jest gorsza od wiosny
Dwa razy w roku Amerykanie (i mieszkańcy wielu innych krajów) przestawiają czas. I dwa razy w roku narzekają. Naukowcy z Purdue University College of Agriculture postanowili zmierzyć to narzekanie, a uzyskane wyniki opublikowali na łamach „PLOS One”. Badacze przeanalizowali ponad 821 tys. wpisów mieszkańców USA zebranych głównie z platformy X/Twitter w latach 2019–23 w 20-dniowych oknach wokół obydwu zmian czasu. Aby odizolować sam efekt przestawienia zegarów od wpływu pogody czy długości dnia, porównywali nastroje w amerykańskich miastach położonych po dwóch stronach granic stref czasowych – tak dobranych, by naturalne warunki oświetleniowe względem typowego grafiku pracy były w obu grupach praktycznie identyczne.
Okazało się, że po każdej zmianie czasu nastrój w mediach społecznościowych gwałtownie spadał, a liczba wzmianek z tym związanych rosła nawet sześciokrotnie w porównaniu z dniami sprzed przestawienia zegarków. Kluczowa różnica dotyczyła jednak dynamiki powrotu do normy. Wiosną, po przejściu na czas letni, negatywne emocje słabły stosunkowo szybko. Jesienią, po powrocie do czasu standardowego (zimowego), obniżony nastrój utrzymywał się znacznie dłużej.
Czytaj też: Czasowa niemoc. Kiedy skończymy z przestawianiem zegarków?
Zmiana czasu: z zimowego na letni
Autorzy analizy zwracają uwagę, że wiosenna zmiana czasu poprzedza cieplejszą aurę i wydłużanie się dnia, natomiast jesienna zapowiada chłód i szybko zapadający zmrok – co naturalnie może potęgować negatywne reakcje. Te czynniki są nierozerwalnie związane ze zmianą czasu i trudno je od niej oddzielić.
Badacze zauważają też, że stosunek do zmiany czasu jest złożoną reakcją behawioralną, na którą mogą wpływać nieuwzględnione w ich analizie zmienne socjodemograficzne. Nasz nastrój zależy od tego, kim jesteśmy i gdzie żyjemy – inaczej stratę godziny snu i przesunięcie światła dziennego odczuwają osoby pracujące w sztywnych godzinach i dojeżdżające do biur, inaczej rolnicy bardziej związani z rytmem natury, a jeszcze inaczej pracownicy zdalni z elastycznym grafikiem.
Co również istotne, badanie mierzyło nastrój towarzyszący samej zmianie, a nie preferencje co do konkretnych rozwiązań – nie odpowiada więc na pytanie, czy ludzie wolą czas letni, czy standardowy. Ta kwestia pozostaje otwarta dla przyszłych badań.
Czytaj też: Zmiana trzyma się mocno. Dlaczego przestawiamy zegarki na czas zimowy
Rośnie ryzyko zawału
W innej publikacji, która ukazała się pod koniec lutego na łamach „European Journal of Epidemiology”, naukowcy po raz pierwszy postarali się kompleksowo ocenić, jak zmiana czasu i samo funkcjonowanie w czasie letnim wpływają na zdrowie. W tym celu przeprowadzili analizę 157 badań epidemiologicznych z 36 krajów.
Okazało się, że wiosenne przesunięcie zegarów wiąże się ze wzrostem ryzyka ostrego zawału mięśnia sercowego – według innej metaanalizy o ok. 4 proc. – oraz ze zwiększoną liczbą śmiertelnych wypadków drogowych (co przypuszczalnie wynika z nagłej zmiany warunków oświetleniowych), zwłaszcza w USA, ale tylko w krótkim okresie po przestawieniu zegarów.
Te ustalenia opierają się na kilkunastu badaniach naukowych wysokiej i średniej jakości, nie budzą więc poważnych wątpliwości. Jednocześnie jednak po wiosennej zmianie czasu obserwuje się spadek przestępstw z użyciem przemocy fizycznej, co naukowcy wiążą z dłuższym wieczornym światłem dziennym. Z kolei jesienne cofnięcie zegarów koreluje ze spadkiem śmiertelności ogólnej (o ok. 2,5 proc. w jednym wysokiej jakości badaniu ogólnokrajowym z USA), zmniejszeniem liczby wypadków w pracy i wydłużeniem czasu snu – ale również ze wzrostem przestępczości z użyciem siły.
Czytaj też: Pośpimy dłużej, ale... Zmiana czasu szkodzi zdrowiu. Ta godzina robi różnicę!
Społeczny jet lag
Odrębnym – i szczególnie interesującym – pytaniem jest nie to, co dzieje się w momencie przestawiania zegarów, lecz jak na zdrowie wpływa samo funkcjonowanie w czasie letnim w porównaniu z czasem standardowym w tych samych miesiącach roku. Nieliczne badania, które podjęły ten temat, przynoszą zaskakujące rezultaty. Analiza danych z Indiany, gdzie w 2006 r. rozszerzono stosowanie przechodzenia na czas letni (przez dekady większość tamtejszych hrabstw w ogóle go nie stosowała, pozostając przy zimowym), wykazała spadek śmiertelności ogólnej o ok. 4,5 proc. w miesiącach letnich. Natomiast utrzymywanie czasu letniego w zimie – badane głównie w Rosji – może skracać sen i nasilać zjawisko społecznego jet lagu (rozbieżność między wewnętrznym zegarem biologicznym człowieka a rytmem narzucanym przez obowiązki społeczne, przede wszystkim godziny pracy i szkoły).
Co istotne, przegląd literatury naukowej nie potwierdził wyraźnego wpływu zmian czasu na zaburzenia psychiczne, w tym depresję czy samobójstwa, mimo że argumenty dotyczące zdrowia psychicznego bywają wysuwane na pierwszy plan w debacie publicznej na ten temat. Zaskakująco mało badań sprawdzało też, co faktycznie dzieje się z naszym zegarem biologicznym po zmianie czasu – np. czy przesuwa się nocny szczyt wydzielania melatoniny albo dobowy cykl temperatury ciała. Bez takich danych trudno jednoznacznie stwierdzić, dlaczego zmiana czasu wpływa na zdrowie – wiadomo tylko, że wpływa.
Czytaj też: Jak pora dnia wpływa na nasz tryb życia?
Zmiana czasu do zniesienia?
Mimo tak szerokiej analizy autorzy przeglądu wyraźnie podkreślają ograniczenia dostępnych badań. Zwracają uwagę, że są niejednorodne, gdyż opierają się na skrajnie różnych metodologiach, od analizy wielkich rejestrów krajowych po obserwacje zaledwie kilku osób, a także obejmują populacje z 36 krajów o różnym dostępie do światła słonecznego, co utrudnia ich bezpośrednie porównania. Z kolei w przypadku niektórych parametrów, takich jak rytmy dobowe czy jakość snu, liczba rzetelnych publikacji jest zbyt mała, aby wyciągać ostateczne wnioski. Zaledwie co piąte analizowane badanie zostało ocenione jako odznaczające się wysoką jakością.
Naukowcy zaznaczają też, że brakuje wystarczającej liczby prac uwzględniających różnice geograficzne, takie jak szerokość i długość geograficzna w obrębie tej samej strefy czasowej, co na ten moment uniemożliwia stworzenie uniwersalnych rekomendacji dla decydentów. Zamiast więc kategorycznie opowiadać się za utrzymaniem lub zniesieniem zmian czasu, zalecają zrównoważenie potencjalnych korzyści i strat oraz priorytetowe potraktowanie strategii łagodzących negatywne skutki zdrowotne, przynajmniej do momentu uzyskania solidniejszych dowodów naukowych.