Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Nauka

Humbak z Wismaru umiera powoli. Podjęto prywatną akcję ratunkową, ale czy słusznie?

Humbak na mieliźnie w okolicy wyspy Poel i miasta Wismar. Przygotowania do akcji ratowniczej ostatniej szansy. 16 kwietnia 2026 r. Humbak na mieliźnie w okolicy wyspy Poel i miasta Wismar. Przygotowania do akcji ratowniczej ostatniej szansy. 16 kwietnia 2026 r. Annegret Hilse / Reuters / Forum
Wieloryb, który utknął na mieliznach Bałtyku, zostanie odtransportowany na głębsze wody. Pieniądze wyłożyli na to miliarderzy. Akcja ratunkowa budzi jednak sprzeciw ekspertów. To niepotrzebne przedłużanie cierpienia, twierdzą.

W tej sprawie jest wiele zwrotów akcji i równie dużo emocji. Humbak pojawił się na mieliznach u wybrzeży Niemiec po raz pierwszy ponad miesiąc temu, 3 marca. W poniedziałkową noc 23 marca utknął na mieliźnie u wybrzeży Timmendorfer Strand w Szlezwiku-Holsztynie. Udało mu się opuścić płytką wodę, gdy ratownicy wykopali tam koparką kanał.

Czytaj także: Humbak z Wismaru musi umrzeć. Dlaczego nie możemy nic więcej zrobić?

Kilka dni później, 28 marca, osiadł na mieliźnie wyspy Poel, na północ od Wismaru. W poniedziałek 30 marca uwolnił się z płycizny sam, jednak następnego dnia tam wrócił i od tego czasu przebywał w wodzie o głębokości ok. 2 m.

Badający humbaki biolog morski Peter T. Madsen w rozmowie z dziennikiem „Frankfurter Allgemeine Zeitung” stwierdził wówczas, że zwierzę szuka płytkiej wody, by uniknąć utonięcia, ponieważ jest wyczerpane i umiera. Jeśli mógł jeszcze się poruszać, lecz nie odpływał, oznaczało to, że prawdopodobnie brakuje mu sił.

Trudno powiedzieć, kto pierwszy nadał mu imię: Timmy. Używanie imienia irytowało ekspertów od humbaków i obrońców przyrody. To dzikie zwierzę, nie należy go antropomorfizować, a zdrobnienie przypisuje mu dodatkowo cechy dziecka, twierdzili.

W próby uwolnienia humbaka z płycizn zaangażowało się mnóstwo osób prywatnych i wiele organizacji. Naukowcy, eksperci od ochrony przyrody i od biologii humbaków stwierdzili, że wieloryb jest w złym stanie. Trzeba pozwolić mu odejść w spokoju. Do tej opinii przychyliły się władze. Wokół wieloryba ustanowiono strefę ochronną, by nie niepokoili go ludzie ani drony.

Czytaj także: Uwolnić wieloryby!

Spóźniona pomoc miliarderów

Przez te ponad dwa tygodnie stan humbaka się pogorszył, jednak zwierzę nie umarło. Nadal oddycha i od czasu do czasu się porusza. Okoliczni mieszkańcy i internauci nie mogli pogodzić się z faktem, że zaprzestano prób pomocy. W Wismarze odbył się nawet przeciw temu protest.

W środę 15 kwietnia minister środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego Till Backhaus zgodził się na pomoc humbakowi. Argumentował, że bez niej zwierzę umrze z pewnością, a akcja ratunkowa daje jednak pewne nikłe szanse powodzenia. Władze przystały przy tym na plan wysunięty i finansowany przez Waltera Gunza (założyciela MediaMarktu i multimilionera) oraz Karin Walter-Mommert (hodowczynię koni i żonę austriackiego przedsiębiorcy Ulricha Mommerta).

Humbak ma być podniesiony za pomocą poduszek powietrznych, a następnie przetransportowany na plandece między dwoma pontonami na wody Morza Północnego. Władze podkreślają jednak, że stan zwierzęcia jest krytyczny, a powodzenie tego przedsięwzięcia – wątpliwe.

Tę decyzję mocno krytykują eksperci z Whale and Dolphin Conservation (WDC). Twierdzą, że stan zdrowia wieloryba jest już tak zły, że nie przeżyje, nawet gdy zostanie przetransportowany na otwarte wody. Podobnego zdania są naukowcy z Niemieckiego Muzeum Morskiego oraz Instytutu Badań nad Dziką Fauną Lądową i Wodną: szanse zwierzęcia na przeżycie są bardzo niewielkie i wiążą się z wysokim ryzykiem obrażeń. Greenpeace, który wcześniej pomagał, wycofał się z działań, twierdząc, że zwierzę jest zbyt chore.

Czytaj także: Co śpiewają humbaki?

Droga, której prawdopodobnie nie przeżyje

Pontony, a wraz z nimi zwierzę leżące na płachcie rozpostartej pomiędzy nimi, zostaną odholowane statkiem przez Cieśniny Duńskie przynajmniej na Morze Północne, być może nawet i głębiej na Atlantyk. Bałtyk nie jest odpowiednim miejscem dla humbaków z powodu zbyt niskiego zasolenia wody, które jest dla tych zwierząt szkodliwe.

Ze względu na to, jak długo przebywał na płyciznach i na jego zły stan, jest duże prawdopodobieństwo, że humbak nie przeżyje akcji ratunkowej. Pontony odprowadzą go jedynie w ostatnią drogę.

„Bez tej próby wieloryb i tak umrze”, powiedział Walter Gunz agencji prasowej DPA. „Jeśli ją podejmiemy, przynajmniej jest szansa, że uda się go uratować”. „Nie mamy szans, ale z nich korzystamy”, dodała Karin Walter-Mommert. Co dość trafnie podsumowuje sytuację humbaka po kilkunastu dniach na mieliźnie.

W tej historii ludzkie emocje przeważyły nad opiniami ekspertów od dobrostanu zwierząt, ochrony dzikiej przyrody i biologii ssaków morskich. Inicjatywa miliarderów, którzy finansują prywatną akcję ratunkową, przyszła zaś mocno spóźniona. „Ta ogromna presja społeczna doprowadziła do podjęcia decyzji, która powinna była zapaść tydzień temu”, powiedział Kim Detloff, kierownik działu ochrony środowiska morskiego Niemieckiego Związku Ochrony Przyrody i Różnorodności Biologicznej (NABU). Istotnie, dziś trudno oprzeć się wrażeniu, że próby odholowania olbrzyma są tyleż desperacką próbą ratowania zwierzęcia, co sposobem na usunięcie powolnej agonii humbaka z ludzkich oczu.

Czytaj także: Kulturalne życie wielorybów

W tej historii jest też pewien wstydliwy dla ludzkości szczegół. Ratowany humbak ma w pysku resztki rybackich sieci. To mogło się przyczynić o jego niedożywienia i osłabienia i zmniejsza jego szanse na przeżycie, nawet jeśli akcja ratunkowa się powiedzie. „Jeśli nie zostanie od nich uwolniony, jak ma się odżywiać i odzyskać siły?”, pytał retorycznie biolog morski Boris Culik.

Skąd humbaki w Bałtyku? Nie wiadomo

Humbaki były obserwowane w Bałtyku od średniowiecza. Dlaczego zapuszczają się na jego niegościnne wody, pozostaje zagadką, nawet dla specjalistów.

„Przyczyny mogą być różne. Może to być zwykły błąd w nawigacji takiego wieloryba. Może to być pogoń za jakąś ławicą drobnych ryb. Może to być chęć eksploracji nowych terenów, szczególnie przez młode osobniki”, mówiła „Dziennikowi Bałtyckiemu” dr Iwona Pawliczka, kierownik Stacji Morskiej Uniwersytetu Gdańskiego w Helu, w lutym ubiegłego roku. Wtedy akcja uwolnienia humbaka w pobliżu Międzyzdrojów zakończyła się powodzeniem.

Czytaj także: Dlaczego wieloryby migrują? Tajemnica odkryta

Pewne jest, że na wodach Bałtyku prędzej czy później pojawi się kolejny wieloryb, warto więc pomyśleć o ich losie zawczasu. Minister Backhaus stwierdził, że złożył odpowiedni wniosek dotyczący organizacji i finansowania akcji ratunkowych wielorybów na majową konferencję ministrów środowiska niemieckich krajów związkowych. Humbaki, które wpłyną na niemieckie mielizny, będą mieć większe szanse na odholowanie na głębokie wody i przeżycie.

O ile nie będą mieć w pysku rybackich sieci, rzecz jasna.

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Alergia na wiosnę. Cierpi aż 12 mln Polaków. Leczą się u naturopatów, problem jest gigantyczny

Już 12 mln Polaków zmaga się z wiosennymi alergiami. Gdy konwencjonalna medycyna oferuje lata leczenia, gabinety naturopatów obiecują odczulenie bez igieł i bólu. Dlaczego łatwiej uwierzyć w magię niż w naukę?

Paweł Walewski
31.03.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną