Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Nauka

Humbak zaczyna swoją podróż. Samodzielnie wpłynął na barkę, w ekipie ratowników euforia

Barka, która ma przetransportować wyrzuconego na brzeg humbaka z Morza Bałtyckiego do Morza Północnego, podpływa do wyspy Poel, niedaleko Wismaru w Niemczech. 27 kwietnia 2026 r. Barka, która ma przetransportować wyrzuconego na brzeg humbaka z Morza Bałtyckiego do Morza Północnego, podpływa do wyspy Poel, niedaleko Wismaru w Niemczech. 27 kwietnia 2026 r. Oliver Denzer / Reuters / Forum
Specjalnie pogłębionym szlakiem i z niewielką pomocą humbak wpłynął na barkę. Ostatnie 30 m pokonał samodzielnie, wywołując euforię wśród zaangażowanych w akcję osób. Teraz czeka go podróż na Morze Północne lub Atlantyk.
Humbak wpłynął do Zatoki Meklemburskiej w pierwszych dniach marca. Kilka razy wplątywał się w rybackie sieci i z nich oswobadzał. W nocy z 22 na 23 marca utknął na płyciźnie nieopodal Wismaru. Udało mu się odpłynąć, ale 1 kwietnia znów utknął u wybrzeży wyspy Poel. Eksperci byli zdania, że zwierzę wpływa na mielizny, bo jest zbyt słabe, by pływać. Jego stan określono jako bardzo zły i postanowiono go nie ratować.

Ponad dwa tygodnie później (16 kwietnia) z propozycją sfinansowania akcji ratunkowej wyszła dwójka niemieckich multimilionerów: założyciel media Marktu Walter Gunz oraz hodowczyni koni Karin Walter-Mommert. Ministerstwo środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego na ten plan przystało.

Decyzję o akcji ratunkowej krytykowali eksperci, w tym naukowcy z Niemieckiego Muzeum Morskiego czy Instytutu Badań nad Dziką Fauną Lądową i Wodną. Lekarze weterynarii i biolodzy morscy byli zdania, że jego stan nie daje mu wielkich szans na przeżycie, a pomoc jest niepotrzebnym przedłużaniem cierpienia, narazi go na stres i wiąże się z ryzykiem obrażeń.

Odpłynął, by znów utknąć

Akcja ratunkowa zaczęła się w piątek 17 kwietnia. W niedzielę jednak pojawiły się sztormowe fale i operację przerwano. Podniósł się poziom wód, spychanych do zatoki przez północno-wschodni wiatr. Humbak skorzystał z tej okazji i odpłynął.

W poniedziałek wieczorem (20 kwietnia) poziom wody jednak opadł, a zwierzę znów utknęło. Wznowiono akcję ratunkową. Intensyfikowały się także spory co do szczegółów planu ratunkowego.

Z przedsięwzięcia zrezygnowała m.in. weterynarz i ekspertka od wielorybów dr Jenna Wallace, która do Niemiec specjalnie przybyła z Hawajów. Zarzuca członkom akcji ratowniczej rażące błędy i ignorowanie jej zaleceń medycznych. Jej następczyni Janine Bahr van Gemmert trafiła do szpitala.

W środę 22 kwietnia w ich miejsce do zespołu dołączyła lekarz weterynarii Ina Rheker. Podkreślała, że akcja ratunkowa „nie ma jasnego planu działania”.

Czytaj także: Humbak nie odpłynął. Znów osiadł na mieliźnie, jest bardzo osłabiony

Byle nie na oczach wyborców

W historii humbaka spod Wismaru zbyt wiele idzie nie tak. Społeczne emocje przeważyły nad opiniami ekspertów od biologii ssaków morskich. Inicjatywa miliarderów i akcja ratunkowa są zbyt spóźnione. Niemcy okazali się przytłoczeni biurokratycznymi procedurami i nieszczególnie zorganizowani.

„Till Backhaus (SPD), minister środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego, znów przedstawia się jako czołowy aktywista praw zwierząt, potem robi zadziwiający zwrot. Najpierw chce, by zwierzę umarło w spokoju, później (...) zezwala na wątpliwą akcję ratunkową. Wygląda na to, że mottem jest, że zwierzę musi zniknąć: z wybrzeża, z obiektywów kamer; konające zwierzę jest zmorą politycznego PR-u podczas kampanii wyborczej”, pisał 16 kwietnia na stronie NDR.de Wolfram Dietrich.

Wybory do landtagu odbędą się 20 września. To wyjaśnia, dlaczego humbak z Wismaru nie może umrzeć w spokoju. To znaczy mógłby, ale nie na oczach wyborców.

Humbak wpływa na barkęNDR/mat. pr.Humbak wpływa na barkę

Stalowym akwarium na Morze Północne

W ostatni weekend (25 i 26 kwietnia) udało się pogłębić 100 m dna między humbakiem a drogą wodną. W poniedziałek przez Kanał Kiloński z Hamburga do Wismaru dotarła zatapialna barka, która zabierze go na Morze Północne lub Atlantyk.

We wtorek udało się przeciągnąć zwierzę na pogłębiony szlak, którym z niewielką pomocą wpłynęło na barkę. W tym stalowym akwarium droga na Morze Północne lub Atlantyk zajmie kilka dni, tłumaczył szef ekipy płetwonurków Fred Babbel. Barka jest dużo większa (13 na 50 m) niż wieloryb (3,2 m szerokości, 12,35 m długości) i podróż nie powinna sprawiać mu dyskomfortu.

Jasną stroną tej historii jest wzrost wirtualnych adopcji wielkich ssaków morskich, odnotowany przez organizacje zajmujące się ich ochroną. Może również to, że kolejne wieloryby z Bałtyku nie będą ratowane na siłę i wbrew opiniom ekspertów.

Czy humbak przeżyje podróż, dowiemy się, bo zainstalowano mu nadajnik GPS.

Reklama

Czytaj także

null
Świat na zakręcie

Aleksander Kwaśniewski dla „Polityki”: Pracowałem z Clintonem i Bushem. Polityka Trumpa jest bezrozumna

Czy Polska powinna bezgranicznie wierzyć w amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa? Czy Rosja może kiedyś przestać zagrażać Europie? Jaka powinna być nasza polityka zagraniczna? Mówi o tym Aleksander Kwaśniewski w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz i Mateuszem Mazzinim w najnowszym odcinku „Świata na zakręcie”.

Agnieszka Lichnerowicz, Mateusz Mazzini
20.04.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną