Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Nauka

Humbak Timmy już na wolności, „popłynął we właściwym kierunku”. Czy poradzi sobie na otwartych wodach?

Humbak Timmy, transportowany od kilku dni specjalną barką z Bałtyku, w sobotę rano został wypuszczony do Morza Północnego u wybrzeży Danii. Zdjęcie ilustracyjne. Humbak Timmy, transportowany od kilku dni specjalną barką z Bałtyku, w sobotę rano został wypuszczony do Morza Północnego u wybrzeży Danii. Zdjęcie ilustracyjne. PIXSTILL / Smarterpix
Humbak, transportowany od kilku dni specjalną barką z Bałtyku, w sobotę rano został wypuszczony do Morza Północnego u wybrzeży Danii. Pływa swobodnie o własnych siłach, mówią organizatorzy prywatnej operacji ratunkowej.

Zatapialna barka, która z Hamburga do Wismaru przypłynęła w poniedziałek 27 kwietnia, była już chyba ostatnią szansą na uratowanie humbaka po raz kolejny uwięzionego na mieliźnie Zatoki Meklemburskiej u wybrzeży wyspy Poel. We wtorek Timmy’ego – bo tak nazwano wieloryba – udało się zepchnąć na głębszą wodę. Z początku płynął z pomocą ratowników, ostatni odcinek prowadzący na barkę przepłynął sam. Gdy na nią wpłynął, wśród ratowników wybuchł entuzjazm. Barka rozpoczęła podróż przez Bałtyk i Cieśniny Duńskie na Morze Północne.

W sobotę 2 maja rano transmisja z drona, który śledził tę podróż na żywo, pokazała pustą barkę. Karin Walter-Mommert potwierdziła, humbak odpłynął na morze ok. 8:45 rano. Po opuszczeniu barki wypuścił efektowną fontannę i „popłynął we właściwym kierunku”: na zachód, na otwarte wody Morza Północnego.

Wypuszczony do Morza Północnego u wybrzeży Danii humbak Timmy w wiadomościach Tagesschau, 2 maja 2026 r.Tagesschau/mat. pr.Wypuszczony do Morza Północnego u wybrzeży Danii humbak Timmy w wiadomościach Tagesschau, 2 maja 2026 r.

To – miejmy nadzieję – szczęśliwe zakończenie historii wieloryba, która trwała ponad miesiąc i była pełna trudnych momentów.

Spóźniona pomoc z wieloma zwrotami akcji

Humbak wpłynął do Zatoki Meklemburskiej w pierwszych dniach marca. Kilka razy wplątywał się w rybackie sieci i z nich oswobadzał. W nocy z 22 na 23 marca utknął na płyciźnie nieopodal Wismaru. Udało się mu oswobodzić, ale 1 kwietnia znów utknął u wybrzeży wyspy Poel.

Od tego czasu losy ważącego 12 ton humbaka śledziły miliony Niemców – i nie tylko. Eksperci byli zdania, że zwierzę wpływa na mielizny, bo jest zbyt słabe, by pływać. Jego stan oceniano na bardzo zły i postanowiono go nie ratować. By mógł umrzeć w spokoju, ustanowiono zakaz zbliżania się i lotów dronami w promieniu kilkuset metrów.

Ponad dwa tygodnie później uwięzione na mieliźnie zwierzę wciąż żyło. 16 kwietnia z propozycją sfinansowania akcji ratunkowej wyszła dwójka niemieckich multimilionerów (założyciel MediaMarktu Walter Gunz oraz hodowczyni koni Karin Walter-Mommert). Ministerstwo środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego pod społeczną presją przystało na ten plan.

Decyzję o akcji ratunkowej krytykowali eksperci (z Whale and Dolphin Conservation, Niemieckiego Muzeum Morskiego czy Instytutu Badań nad Dziką Fauną Lądową i Wodną). Lekarze weterynarii i biolodzy morscy byli zdania, że pomoc nie daje mu wielkich szans na przeżycie, jest niepotrzebnym przedłużaniem cierpienia, narazi go na stres i wiąże się z ryzykiem obrażeń.

Gunz argumentował wówczas: „Bez tej próby wieloryb i tak umrze. Jeśli ją podejmiemy, przynajmniej jest szansa, że uda się go uratować”. Walter-Mommert zaś: „Nie mamy szans, ale z nich korzystamy”.

Zanim zabrano się do ratowania humbaka, nadszedł sztorm. Przybór podniósł wody zatoki, a humbak z tego skorzystał i odpłynął. Niestety niedaleko, bo poziom wód opadł jeszcze tego samego dnia i uwięził wieloryba na mieliźnie po raz kolejny.

Wtedy powstał pomysł, by pogłębić dno i użyć barki.

Jak ratować wieloryby? Szybko, bo cierpią

W Morzu Bałtyckim coraz częściej obserwuje się wieloryby, w tym humbaki. Eksperci podkreślają, że Bałtyk nie jest dla nich odpowiednim środowiskiem ze względu na płytkie wody, niskie zasolenie i ograniczoną bazę pokarmową. Zagrożenie dla nich stanowi też działalność człowieka. Timmy miał w pysku resztki rybackich sieci, które na wolności utrudniałyby mu jedzenie. Szczęśliwie większość udało się usunąć.

Czytaj także: Humbak z Wismaru musi umrzeć. Dlaczego nie możemy nic więcej zrobić?

Gdy wieloryb ląduje na mieliźnie, brak siły wyporu sprawia, że jego organy wewnętrzne uciskać zaczyna kilkanaście ton ciała. Gorzej pracują płuca, serce, pojawia się niedotlenienie. Z czasem dochodzi do śmierci w wyniku zatrzymania krążenia lub uduszenia. W USA stan wyrzuconego na brzeg wieloryba ocenia przeszkolony lekarz weterynarii. Gdy zwierzę jest w złym stanie, podejmuje decyzję o eutanazji.

Pod Wismarem o eutanazji nie dyskutowano (zapewne z braku doświadczenia lekarzy), prywatna akcja ratunkowa przyszła spóźniona, a do tego przedłużała ją biurokracja. Ochotnicy musieli występować o pozwolenie na wejście do zamkniętej strefy wokół wieloryba za każdym razem, gdy chcieli się doń zbliżyć. Na pogłębienie dna trzeba było uzyskać zgodę urzędu morskiego, na plan ratunkowy – ministerstwa środowiska landu.

Happy end mógł przyjść miesiąc wcześniej

W tej historii zlekceważono opinie ekspertów, ratowano zwierzę w bardzo złym stanie, ale akcja ma przynajmniej szczęśliwe zakończenie. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że zmarnowano miesiąc cennego czasu, a zwierzęciu zafundowano wiele niepotrzebnego cierpienia.

Ponieważ ratowany humbak już kilka razy odpływał, tym razem podczas akcji ratunkowej zablokowano mu drogę ewentualnej ucieczki workami z piaskiem. Może można było na ten sam pomysł wpaść już pod koniec marca, gdy utknął po raz pierwszy? Wtedy też można było rozpocząć pogłębianie dna i sprowadzić barkę.

Humbak Timmy spod Wismaru mógłby być wolny już miesiąc temu. Dlaczego tak się nie stało?

Po pierwsze, odpowiedź na pytanie, czy dzikie zwierzęta należy ratować, czy pozostawiać siłom natury, nie jest wcale oczywista. W tym przypadku zdanie ekspertów o pozostawieniu humbaka w spokoju zderzyło się ze społecznymi oczekiwaniami, ale i kampanią wyborczą (wybory do landtagu odbędą się we wrześniu). Zresztą czy zanieczyszczenie mórz i oceanów hałasem lub sieciami rybackimi, pułapka dla 300 tys. wielorybów rocznie, można uznać za okoliczność naturalną? Po drugie, Niemcy nie mają doświadczenia w ratowaniu wielorybów, co z pewnością utrudniło podjęcie decyzji o rozpoczęciu akcji ratunkowej. Po trzecie, wszystko przedłużano, bo zabrakło procedur, a odpowiednim instytucjom refleksu.

Historia Timmy’ego to cenne doświadczenie dla wszystkich. Wzrosły szanse, że kolejny wieloryb, który utknie na płyciznach Bałtyku, uniknie jego losu i zanim eksperci stwierdzą, że jest zbyt słaby, by go ratować, trafi na barkę, a z niej popłynie na Morze Północne, bez przeciągania decyzji na długie tygodnie.

Reklama

Czytaj także

null
Świat na zakręcie

Aleksander Kwaśniewski dla „Polityki”: Pracowałem z Clintonem i Bushem. Polityka Trumpa jest bezrozumna

Czy Polska powinna bezgranicznie wierzyć w amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa? Czy Rosja może kiedyś przestać zagrażać Europie? Jaka powinna być nasza polityka zagraniczna? Mówi o tym Aleksander Kwaśniewski w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz i Mateuszem Mazzinim w najnowszym odcinku „Świata na zakręcie”.

Agnieszka Lichnerowicz, Mateusz Mazzini
20.04.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną