Pies czyli kot

Ostatnia porcja kartofli
Tuż przed świętami wsiadłem do pociągu Tanich Linii Kolejowych. Biletu nie miałem, bo kolejki do kas jak „soliter księżnej pani”, ale ja zawsze bilet u konduktora kupuję.

Tego dnia jednak konduktor powiedział, że biletu mi nie sprzeda, bo ja tu w pierwszej klasie siedzę bez biletu, a w korytarzu pasażerowie z biletami stoją, bo miejsc siedzących brak. – Święta idą – powiedziałem. – Trzeba było zwiększyć pociąg o kilka wagonów. No i się zaczęło. Powiedział, że sprzeda mi, owszem, ale bilet II klasy, czyli mam opuścić wagon pierwszej i stać w korytarzu drugiej. – Skoro nie mogę siedzieć w przedziale klasy I, to będę stał w tej klasie na korytarzu – powiedziałem.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną