Niemcy pokonali Grecję i są w półfinale

Lineker miał rację
To słynnemu niegdyś angielskiemu piłkarzowi Gary’emu Linekerowi przypisuje się powiedzenie: piłka nożna to jest taka gra, w której bierze udział 22 zawodników, a wygrywają zawsze Niemcy.

Jak każda efektowna definicja, i ta została zweryfikowana przez czas, zwłaszcza ostatnie lata, kiedy to Niemcy przestali wygrywać. Nie udawało się im ani na Mundialach, ani w mistrzostwach Europy. Zawsze na podium (lub w pobliżu), ale nie na najwyższym stopniu. Albo Włosi lepsi, albo Hiszpanie. Co zresztą stało się również przekleństwem flagowej drużyny ligowej, Bayerny Monachium, który choćby w ostatnim finale Ligi Mistrzów poległ w meczu z Chelsea, grając na własnym boisku. Już się mogło wydawać, że Niemcy po transformacji ustrojowej i wchłonięciu NRD, coś jednak stracili z dawnych walorów. Zresztą nie tylko na boisku piłkarskim.

Tymczasem Niemcy na polsko-ukraińskim Euro znowu przekonują, że są najlepsi na kontynencie, a po meczu z Grecją mało kto chyba wierzy, że jest w turnieju drużyna mogąca zatrzymać rozpędzającą się lokomotywę. Tylko Jacek Gmoch, trener, który w Grecji osiągnął naprawdę wiele, mógł przed meczem powiedzieć, że wierzy w Greków, którzy nasypią piasku do niemieckiej maszyny. Jak się okazało, niemiecka machina pracowała bezbłędnie, nie było sposobu, by uszkodzić pracujące bezbłędnie tryby, a polscy kibice mogli sobie tylko wyobrażać, co by się w Gdańsku działo, gdyby na miejscu Greków byli nasi zawodnicy. (Co stałoby się, gdybyśmy wygrali z Czechami). Niemcy pewnie też zdobyliby cztery bramki, ale czy my – wzorem dzielnych Greków – odpowiedzielibyśmy dwoma? Wątpię. W ogóle obserwując w ostatnich dniach drużyny, które przegrywają, mam wrażenie, że żadna nie ulega w tak fatalnym stylu jak biało-czerwoni. Kiedyś naszą specjalnością – zresztą nie tylko na piłkarskiej murawie – były piękne porażki, jakże bliskie w opisach moralnym zwycięstwom. Teraz i na to naszych piłkarzy nie stać.

Oglądamy więc Niemców ze świadomością, że jest to futbol innej generacji. Poczynając od turniejowej kadry, w której nie ma zawodników przypadkowych, i niemal każdy piłkarz z pierwszej jedenastki ma pełnowartościowego dublera. Trener przed meczem z Grecją mógł dokonać kilku zmian, które w najmniejszym stopniu nie wpłynęły na jakość gry. To tak mnie więcej, jakby Smuda postanowił dać odpocząć Lewandowskiemu, Błaszczykowskiemu i Obraniakowi. Chociaż, kto wie, gdyby wpadł przed meczem z Czechami na taki śmiały pomysł? Ale nie ma sensu bawić się w historie alternatywne.

Zatem Niemcy pierwszym faworytem, bez dwóch zdań. A pojedynek z Grekami był, mimo wyraźniej przewagi zwycięzców, jednym z najładniejszych spotkań turniejów, ale czego można więcej oczekiwać, kiedy w jednym meczu pada sześć bramek. Zaczynam wierzyć, że Euro 2012, także pod względem czysto sportowym, może przejść do historii. Piłka nożna to naprawdę piękna gra. Nawet jeżeli Gary Lineker ma rację.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj