4 czerwca bez Lecha. Co zrobić z tym Wałęsą?

Mława atakuje
Czy Lech Wałęsa czytał tekst Krzysztofa Teodora Toeplitza „Mława atakuje”? Tytuł, który stał się legendą polskiej żurnalistyki, stał się nieoczekiwanie genialną metaforą wobec zachowania legendy „Solidarności”.
Leszek Zych/Polityka

Co robić z tym naszym kochanym Wałęsą, który nie traci zdolności do zachowań niekonwencjonalnych i wypowiadania myśli co najmniej bulwersujących? W każdym sezonie z czymś wypali, coś zrobi i powie, po czym najwierniejsi miłośnicy zasług historycznych Wałęsy drapią się z zakłopotaniem w głowę.

Teraz nasz laureat Nagrody Pokojowej oświadczył, że nie weźmie udziału w obchodach rocznicowych 4 czerwca, gdyż jest „umówiony w Mławie” i – „nie mogę tego cofnąć”. Powszechnie odczytywane jest to jako ciąg dalszy gry w kulki między Wałęsą a Barackiem Obamą.

Przypomnijmy – w 2011 r., gdy prezydent USA odwiedził Polskę, zostało zorganizowane specjalne spotkanie Obamy z czołówką polskich polityków, na które nie stawił się jednak Wałęsa, najwidoczniej obrażony nieuhonorowaniem jego osoby czymś szczególnego rodzaju. W rewanżu, rok później, amerykańska administracja nie zgodziła się na odbiór przez Wałęsę Medalu Wolności, nadanego pośmiertnie Janowi Karskiemu.

Dla porządku Lech Wałęsa dodał, że on osobiście rocznicy 4 czerwca 1989 r. nie bardzo świętuje, gdyż to nie był – jak powiedział – dzień wolności, a raczej dzień ograniczonej wolności.

I co robić z tym Wałęsą? Gdy tak się staramy, by jakoś znaleźć datę inaugurującą III RP, gdy do Warszawy udaje się na uroczyste 25-lecie ściągnąć liderów Zachodu i demokracji, a przy okazji światu pokazać polskie zasługi i powody do dumy, główny bohater tej historii wybiera się do Mławy. Za dużo jednak w tym ostentacji i chorej ambicji... Skończę, by się nie rozwijać.

W latach 60. wielki polski felietonista KTT (Krzysztof Teodor Toeplitz) napisał tekst „Mława atakuje”. Pisał, że marzeniem socjalistów było, by do śródmieścia wszedł lud, by prosty człowiek znalazł swoje godne miejsce w społeczeństwie, ale tymczasem do śródmieścia wszedł cham, lumpenproletariat, który wylewa się z gardzieli kolejek podmiejskich i wdziera się do centrum. „Mława atakuje” – ten tytuł stał się legendą polskiej żurnalistyki, jest genialną metaforą, która i dzisiaj ma swoje prawomocne uzasadnienie. Ciekawe, czy Lech Wałęsa czytał Toeplitza?

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj