Batalia o Trybunał, czyli o bezsilności polityki
Skutkiem utrupienia Trybunału Konstytucyjnego przez PiS jest praktyczny koniec możliwości uprawiania polityki w polskim parlamencie.
.
Krzysztof Białoskórski/Sejm

.

Jeszcze kilka tygodni temu nikt w najgorszych snach by się tego nie spodziewał. Teraz najgorszego spodziewali się wszyscy. Już to świadczy o skali rewolucji PiS – czy też po prostu pełzającego (dość szybko, trzeba przyznać) zamachu stanu.

Mowa oczywiście o sprowadzeniu do roli fasady Trybunału Konstytucyjnego – kluczowego w demokratycznym państwie prawa bezpiecznika dla zapędów autorytarnych jakiejkolwiek władzy i najważniejszego strażnika zasadniczych praw obywateli.

Ale nie tylko. Otóż forsując swój plan radykalnej zmiany ustroju państwa bez zmieniania konstytucji, PiS narzuciło styl prac legislacyjnych nieliczący się nie tylko z procedurami i regułami stanowienia prawa, ale też z elementarną kulturą polityczną. Milcząco wspiera go w tym, co ważne, prezydent.

Działający w tej operacji żołnierze aktualnej większości parlamentarnej wejdą do historii Polski, ale i zaprowadzania porządków autorytarnych jako autorzy (czy raczej wykonawcy) łamiących prawo i standardy zabiegów typu:

– „głosowanie aż do jedynie właściwego skutku” (poseł Marek Ast, przewodniczący komisji ustawodawczej) – czyli takie manipulowanie przebiegiem obrad komisji sejmowej (przez odbieranie oponentom głosu, niedopuszczanie ekspertyz, bezpodstawne reasumpcje głosowania itp.), by jak najszybciej i bez oglądania się na meritum rozpatrywanej sprawy uzyskać pożądany cel.

– „procedura kneblująca” (poseł Marek Kuchciński, marszałek Sejmu) – czyli taką interpretację regulaminu posiedzenia Sejmu, która uniemożliwia oponentom przedstawienie swoich racji, a tym samym cywilizowaną dyskusję nad stanowionym przez parlament prawem (poprzez, znowu, odbieranie głosu posłom opozycji z wyłączaniem im mikrofonu włącznie, upominaniem i nakładaniem kar finansowych, uznawaniem jakichkolwiek wniosków przeciwników politycznych za niebyłe lub niedopuszczalne itd.).

– „legislacja testująca” (poseł Stanisław Piotrowicz, sprawozdawca nowelizacji ustawy o TK) – czyli umieszczanie w projektach ustawodawczych rozwiązań, z których można potem łatwo zrezygnować, przedstawiając to na dodatek już nawet nie jako przejaw swojej koncyliarności, lecz jako dowód obłudy ich przeciwników.

– „prezydent niemy” (Andrzej Duda, prezydent) – czyli brak reakcji, a więc de facto akceptujące tolerowanie czy po prostu pełna akceptacja ze strony głowy państwa dla łamania przepisów i standardów przez aktualną większość parlamentarną (podczas gdy obowiązkiem prezydenta jest – wedle składanej przysięgi – m.in. dochowanie wierności postanowieniom konstytucji oraz dbanie o dobro ojczyzny i pomyślność obywateli, zaś niepisaną powinnością dążenie do porozumienia między siłami politycznymi i tonowania nastrojów).

Ów nowy styl funkcjonowania parlamentu pod dominacją PiS, połączony z praktyczną kasacją Trybunału Konstytucyjnego (bo do tego sprowadzają się przyjęte zmiany), oznacza równocześnie koniec możliwości uprawiania dziś w Polsce polityki w gmachu na Wiejskiej.

Jeśli żadne argumenty nie skutkują, bo aktualnie rządząca większość parlamentarna za nic ma nie tylko zdanie opozycji, ale i głos ekspertów czy organizacji społecznych; jeśli łamane są procedury i zasady, a wreszcie jeśli są likwidowane (Trybunał) bądź nie reagują (prezydent) zewnętrzne ciała mające bronić praw mniejszości i poziomu debaty, to polityka siłą rzeczy musi przenieść się w inne miejsca. W tym zapewne także na ulice. W Sejmie bowiem opozycja dotarła do wybudowanej przez aktualną większość parlamentarną ściany.

I chodzi tu tym razem, co ważne, o politykę rozumianą najpoważniej, jak można: jako troskę o dobro wspólne i Polskę (dziś akurat wielkie słowa są na miejscu), a nie tylko jako walkę o władzę.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną