Wanna bez odpływu
Wszystko wskazuje na to, że kartka wyborcza stanie się w 2018 r. grą w kółko i krzyżyk.
Stanisław Tym

Możemy sobie stękać, możemy sobie kwękać i chrząkać z przekąsem, ale musimy przyznać – 2018 r. zacznie się fantastycznie. Wiadomo już, że wystartuje w poniedziałek. Będzie to nie tylko pierwszy dzień roku, ale także pierwszy dzień miesiąca. A jeszcze precyzyjniej – pierwszy dzień tygodnia. To nie żadna tam koincydencja, ale koronkowo wykonana robota. Trzy początki w jednym dniu splotą się, dzięki wielkiemu wysiłkowi partii i rządu, w przecudny warkocz 365 dób. Każda z nich zabłyśnie sukcesami, które sprawią, że Europa się zadziwi, a świat aż jęknie.

Na razie, do święta Trzech Króli, będziemy w kraju mieli święty spokój, o czym zapewnił w telewizji wicemarszałek Senatu Adam Bielan. Aby wzmocnić swój przekaz, dodał też parę słów o Igorze Tulei, sędzim, który uchylił decyzję prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie posiedzenia Sejmu w grudniu 2016 r. Sędzia jest przeciwnikiem obecnej władzy, co dowodzi, że wymiar sprawiedliwości trzeba gruntownie przenicować – pruł fale oceanu bredni Bielan. Premier Mateusz Morawiecki nie ma nic przeciwko temu, a nawet jest za. Zatopiony po uszy w bezodpływowej wannie po Beacie Szydło zrobi wszystko, by zadowolić swojego pryncypała. Przede wszystkim pozbędzie się balastu demokracji, tego fałszywego bożka przewrażliwionych europejskich elit, który ciągnie nas na dno. Premier dał temu wyraz podczas ostatniego szczytu UE w Brukseli. Pojechał tam, by na nowo otworzyć furtkę do współpracy z Unią, ale skończyło się na zamknięciu drzwi za sobą, gdy uciekał przed zakończeniem obrad. Zadziwiłem się potężnie, gdy Morawiecki próbował przekonać Brukselę, że w Polsce praworządność ma się świetnie. Nie zawahał się też wmawiać tego Amerykanom.

Na łamach konserwatywnego tygodnika „Washington Examiner” powtórzył pisowskie propagandowe kłamstwa – o tym, że „czerwoni” sędziowie z czasów PRL zdominowali wymiar sprawiedliwości w III Rzeczpospolitej, a do wygrania niektórych spraw „wymagane są łapówki”.

Stowarzyszenie Prawników Amerykańskich uznało, że niezależność sądów w Polsce jest tematem zbyt ważnym, by odpowiadać Morawieckiemu. Zaapelowali więc do prezydenta Dudy o ponowne zawetowanie ustaw o SN i KRS. Podobne dyplomatyczne próby podjęły Komisje Wenecka i Europejska oraz ONZ. Swojego autorytetu użył prof. Adam Strzembosz, protestowali prawnicy z Uniwersytetów Jagiellońskiego i Warszawskiego, a także ludzie pod Sejmem i na ulicach miast w całej Polsce. Głowa państwa odpowiedziała wszystkim eleganckim milczeniem. Widać cały czas poważnie się zastanawia, którym piórem podpisać nekrolog.

Tymczasem PiS na spalonym oleju wysmaża w pośpiechu nowy Kodeks wyborczy i nawet okien nie otwiera, żeby smogu nie zasmrodzić. Wszystko wskazuje na to, że kartka wyborcza stanie się w 2018 r. grą w kółko i krzyżyk.

Szef PKW Wojciech Hermeliński zaryzykował wizytę u prezydenta, podczas której tłumaczył mu, że dwa razy dwa równa się cztery. Wyraził swoją dezaprobatę dla pomysłu, by rozstrzyganie wyborów dostało się w żądne władzy łapki ministra spraw wewnętrznych Mariusza Błaszczaka. Pan Andrzej Duda podobno obiecał, że się przyjrzy w odpowiednim czasie. Kto się przyjrzy, nie powiedział, bo wszyscy i tak wiemy.

2018 r. zakończy się tak pięknie, jak się zaczął. W poniedziałek. Aż skóra cierpnie, gdy pomyśleć, jak bardzo inny będzie to poniedziałek.

Trochę szczęścia by nam się przydało w nowym roku, ale kiedy popatrzę na ten mijający, to we łbie natrętnie mi dudni przysłowie – nieszczęścia chodzą parami.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną