Kraj

Prorodzinna polityka PiS. Posady dla dzieci, małżonków i stryjów

Od prezesa PiS, który obiecał skończyć z nepotyzmem, trzeba oczekiwać, że ustali wreszcie przejrzyste zasady powoływania osób na wysokie stanowiska w spółkach skarbu państwa. Od prezesa PiS, który obiecał skończyć z nepotyzmem, trzeba oczekiwać, że ustali wreszcie przejrzyste zasady powoływania osób na wysokie stanowiska w spółkach skarbu państwa. Adam Chełstowski / Forum
Zawsze było tak, że rodzina polityków dostawała po uważaniu jakieś stanowiska w państwowych spółkach. Prezes Kaczyński obiecał z tym skończyć, a tylko tę patologię rozkręcił.

„Jest zjawisko powszechne, które można traktować jako swego rodzaju matkę innych niesprawiedliwości. Tym zjawiskiem jest korupcja, nepotyzm i kolesiostwo, które rozlało się po kraju w rozmiarach przedtem nieznanych” – mówił w 2013 r. Jarosław Kaczyński. Po prawie pięciu latach rządów PiS można stwierdzić, że zatrudnianie w państwowych spółkach dzieci, żon, mężów i kuzynów po uważaniu dzieje się w rozmiarach naprawdę niespotykanych.

Nawet przy Nowogrodzkiej się zorientowali, że gdy wielu ludzi traci pracę, awanse na intratne stanowiska mogą drażnić i wizerunkowo szkodzić. – Rzeczywiście nagromadziło się tych doniesień. Początek jesieni to szczególny czas. Ludzie mają obniżony nastrój, wraca szkoła, rozkręca się pandemia i nawet nasi wyborcy są dla nas mniej wyrozumiali, mniej nam wybaczają. Trzeba trochę przykręcić kurek z nominacjami do spółek – opowiada polityk związany z Nowogrodzką. Politycy PiS sypią więc teraz głowy popiołem i rezygnują z posad. A to tylko czubek góry lodowej.

Prezes interweniuje, Duda pociągiem nie jeździ

W poniedziałek rada nadzorcza Wojskowych Zakładów Inżynieryjnych w Dęblinie odwołała z funkcji prezesa byłego posła Łukasza Zbonikowskiego. Nominacja nie spodobała się ponoć Kaczyńskiemu. Zbonikowski zajmował stanowisko niecały tydzień, z partii został usunięty już wcześniej – po zarzutach o stosowanie przemocy wobec żony.

Z kolei w ostatni piątek Kamila Andruszkiewicz, żona wiceministra cyfryzacji, zrezygnowała po kilku dniach z funkcji prezesa jednoosobowego zarządu Fundacji Agencji Rozwoju Przemysłu. W rok zarobiłaby 175 tys zł. Fundacja, założona w 2019 r., zajmuje się m.in. promocją społecznej odpowiedzialności biznesu, pomocą ofiarom katastrof, klęsk żywiołowych, poszkodowanym podczas pracy w przemyśle. – Andruszkiewicz jest absolwentką filologii rosyjskiej na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Faktycznie nie wyglądało dobrze, żeby za takie pieniądze zarządzała taką fundacją. Nie dało się tego obronić kompetencjami – przyznaje poseł PiS.

W minionym tygodniu okazało się też, że Nikodem Matusiak, syn posła Grzegorza Matusiaka, został prezesem spółki Inova z grupy KGHM. Odkąd rządzi PiS, kariera juniora nabrała rozpędu. W 2017 r. został kierownikiem działu rozwoju i innowacji w JSW Szkolenie i Górnictwo. To spółka córka Jastrzębskiej Spółki Węglowej, której wiceprezesem jest Antoni Augustyn, jeden z najbliższych współpracowników Matusiaka seniora. Parlamentarzysta nazywał go swoim asystentem, a syn piął się po szczeblach kariery bez konkursów. Jacek Sasin, który ma na sumieniu podobne sprawy, udawał bardzo poirytowanego. „Nie będziemy w Ministerstwie Aktywów Państwowych tolerować nepotyzmu w ten sposób, że ktoś dostaje intratne posady w spółkach i radach nadzorczych tylko dlatego, że jest rodziną jakiegoś polityka. Nie ma miejsca na tego typu działania. Jeśli nawet się tego typu sytuacje zdarzają, to będą korygowane” – mówił w RMF FM. Korygowana ma być sprawa Matusiaka.

Chyba nieodwołalna jest za to decyzja o awansie dla stryja Andrzeja Dudy. Tydzień temu Antoniego Dudę powołano do rady nadzorczej PKP Cargo. Wuj prezydenta odpiera zarzuty o nepotyzm, tłumacząc, że „prezydent nie jeździ pociągami”.

Morawiecki, Kaczyński i bliscy

Jakie jeszcze decyzje personalne wymagałyby korekty? Przypomnijmy awanse członków politycznych rodzin, odkładając na bok stanowiska rozdane partyjnym działaczom.

Jan Maria Tomaszewski Kaczyńskiego nazywa bratem albo cesarzem. To rodzina ze strony matki prezesa. Kiedy partia doszła do władzy, dostał posadę doradcy zarządu TVP. Telewizja nie chce ujawnić, ile mu za to płaci. Do klanu należy też Konrad Tomaszewski, który kilka lat temu awansował na dyrektora Lasów Państwowych z pensją prawie 20 tys. zł miesięcznie i licznymi premiami. Odszedł wraz z dymisją ministra Jana Szyszki. W czasach dobrej zmiany wiodło się też jego synowi Jaromirowi Tomaszewskiemu – zajmował dyrektorskie stanowiska w Banku Ochrony Środowiska.

Także rodzina Mateusza Morawieckiego po 2015 r. zmieniła zawodowe ścieżki. Jarosław Broda, mąż Anny Morawieckiej (siostry premiera), w czerwcu 2018 r. po ponad 15 latach zrezygnował z funkcji dyrektora Wydziału Kultury Urzędu Miejskiego we Wrocławiu i został zastępcą redaktora naczelnego Polskiego Radia Wrocław ds. programowych. Według OKO.press średnie wynagrodzenie na stanowisku wynosiło w czasie jego awansu 11,5 tys. zł. Monika Morawiecka, córka brata Kornela Morawieckiego (zmarłego ojca szefa polskiego rządu), w lutym 2019 r. została prezesem PGE Baltica, spółki należącej do PGE. Na swoją zawodową obronę ma argument, że pracowała tu kilka lat. Czy weszła do zarządu, bo nazywa się Morawiecka? Trudno stwierdzić, ale może właśnie dlatego nie powinna o to stanowisko zabiegać. Od początku roku jest też prezeską zarządu w Elektrowni Wiatrowej Baltica-1, EWB-2, EWB-3 i EWB-5.

Jak mąż do spółki nie może, to żonę pośle

Bliscy osób związanych z Jackiem Sasinem też nie mogą narzekać. Ryszard Madziar, szef jego gabinetu politycznego, od dawna jeden z jego najbliższych współpracowników, zadbał o stanowisko dla swojej żony. Jolanta Madziar, radna powiatu wołomińskiego, miała kiedyś zarejestrowaną działalność „Pośrednictwo Finansowe”, ale od prawie trzech lat jest prezeską Ronda (spółki córki PGZ), właściciela budynku mieszkalno-handlowego przy rondzie Wiatraczna w Warszawie. W oświadczeniu majątkowym zeznała, że zarabia tam rocznie 124 tys. zł, ma też do dyspozycji służbowy samochód. Od marca tego roku Ryszard Madziar zasiada w radzie nadzorczej Totalizatora Sportowego.

Jak mówią nasi rozmówcy z PiS: gdy mąż nie może, bo jest posłem, to do państwowych spółek chętnie wysyła żonę. Żona posła i szefa komitetu wykonawczego partii Krzysztofa Sobolewskiego Sylwia Sobolewska zasiada np. w czterech radach nadzorczych: w trzech państwowych spółkach i jednej samorządowo-państwowej. Dodatkowo jest dyrektorem w PKN Orlen. O jej zatrudnieniu w rozmowie z prezesem PiS w sali sejmowej powiedział Sławomir Nitras (PO). Ostatni awans Sobolewskiej – rada nadzorcza Orlen Paliwa – dopełnił się w styczniu tego roku.

Z kolei w marcu 2016 r. Patrycja Kotecka, żona Zbigniewa Ziobry, została dyrektorką marketingu Towarzystwa Ubezpieczeń Link4, zależnego od PZU. Potem dołączyła też do zarządu Link4. O stanowisko nie musiała zabiegać w konkursie. „Wpływ na decyzję o zatrudnieniu p. Koteckiej miały przesłanki merytoryczne. Pani Kotecka ukończyła studia MBA w Polskiej Akademii Nauk. Jest też absolwentką dziennikarstwa na UW i Public Relations w SGH” – odpowiedziało nam biuro prasowe spółki, chwaląc jej przymioty: „posiada unikatową wiedzę o rynku mediów. Przez wiele lat kreowała z sukcesem kampanie medialne dużej instytucji finansowej w agencji reklamowej”. Tą instytucją finansową są SKOK-i. Kiedy w 2009 r. Kotecka odchodziła z TVP, znalazła przystań w firmie Apella założonej przez Media SKOK. Apella jest też głównym udziałowcem Fratrii, wydawcy tygodnika „Sieci” i portalu wPolityce.pl braci Jacka i Michała Karnowskich.

Dalej: zanim Aleksandra Szczudło została w październiku 2019 r. posłanką Solidarnej Polski, jej mąż Marcin Szczudło robił już karierę w państwowej spółce. Za rządów PiS awansował na wiceprezesa zarządu PGNiG Obrót Detaliczny. Ona jest parlamentarzystką i przebywa na urlopie bezpłatnym w PGE. Na stronie sejmowej w rubryce „zawód” wpisała: „dyrektor do spraw energetyki”. Była zastępcą dyrektora biura morskiej energetyki wiatrowej w PGE Energia Odnawialna. W oświadczeniu majątkowym z 2019 r. podała, że zarobiła tam 227 tys. zł. Jak informuje POLITYKĘ Aleksandra Szczudło „zrezygnowała więc z wyższego wynagrodzenia u poprzedniego pracodawcy na rzecz pełnienia zaszczytnej funkcji posła”.

Pracę w państwowej instytucji i radzie nadzorczej spółki skarbu państwa znalazł też Szymon Dziubicki, mąż Anny Gembickiej, wiceminister funduszy i polityki regionalnej. Dziubicki (rocznik 1993) pracuje w Agencji Rozwoju Przemysłu, od ponad roku jest członkiem rady nadzorczej Energia Euro Park Sp. z o.o.

Dobrze zadbać o rodzeństwo

Kiedy w 2015 r. PiS wygrał wybory, młodsza siostra marszałka Beata Kuchcińska po 35 latach wróciła do Polski. Została zatrudniona w PFR Nieruchomości SA. To państwowa spółka zależna od Polskiego Funduszu Rozwoju, którego zadaniem jest „wspieranie rozwoju gospodarczego kraju i podnoszenie jakości życia Polaków”, a chodzi głównie o rządowy program Mieszkanie Plus. W PFR Nieruchomości Kuchcińska rozpoczęła pracę w listopadzie 2017 r. Jest głównym konsultantem projektów strategicznych w biurze realizacji inwestycji. Za granicą pracowała co prawda w prywatnych firmach deweloperskich. Skarżyli się nasi rozmówcy: „Widać, że przez ponad 35 lat pracowała poza Polską. Nie zna realiów polskiej budowlanki i – co bardzo ważne – obszaru zbierania dokumentacji do budowy”.

Siostra posłanki Iwony Arendt Joanna Grykiel-Figielska od lipca 2016 r. jest wiceprezeską zarządu Przedsiębiorstwa Usług Portowych Rezerwa. Spółka należy do Zarządu Morskiego Portu Gdańsk. Poza służbowym autem dostała ponad 10 tys. zł pensji.

I jeszcze siostra marszałek Sejmu Elżbiety Witek. W 2016 r. Dorota Pietrzak znalazła pracę w Biurze Powiatowym Dolnośląskiego Oddziału Regionalnego ARiMR. Agencja informuje, że wygrała konkurs na stanowisko inspektora, które nie wymaga kwalifikacji specjalnych, w dodatku: „zgodnie z Kodeksem pracy pracodawca nie ma prawa pytać kandydatów o ich koneksje rodzinne”. Zapewne o nich nie wiedziano, podejmując decyzję o zatrudnieniu siostry ówczesnej minister w kancelarii premiera...

Dzieci muszą gdzieś pracować

„Nasze dzieci są młode, zdolne, wykształcone, znają języki i dokonują własnych wyborów życiowych i naprawdę nie potrzebują do tego mamy albo taty” – ówczesna rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska broniła tych karier w 2018 r. Więc pracują. Marta Cymańska, córka Tadeusza, radna sejmiku pomorskiego, w listopadzie minionego roku znalazła zatrudnienie jako główny specjalista ds. relacji z klientem w Energa Obrót Gdańsk z pensją 83 tys. zł rocznie (do tego dieta 29 tys. zł). Julia Kloc-Kondracka, germanistka z wykształcenia, córka europosłanki Izabeli, poza dietą radnej sejmiku śląskiego (30 tys. zł) jako pracownica promocji w mikołowskim oddziale Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa zarobiła w ubiegłym roku 40 tys. zł, a jako koordynatorka ds. marketingu w Kolejach Śląskich – 13 tys. zł.

Katarzyna Kwiecień, córka posłanki Anny, jesienią 2017 r. została wicedyrektorką, a w 2018 dyrektorką Departamentu Wsparcia Eksportu w Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa. „Po prostu zwolniło się stanowisko dyrektora i została podjęta decyzja, że to ona będzie sprawować tę funkcję” – tłumaczyła portalowi Fakt.pl Anna Kwiecień. Córka zarabia więcej od matki – ok. 15 tys. zł miesięcznie.

Piotr Krasulski jest synem jednego z najwierniejszych współpracowników Kaczyńskiego, współtwórcy Porozumienia Centrum. W 2017 r. junior został jednym z trzech wicedyrektorów Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa w Olsztynie. Wcześniej, jak podawał „Fakt”, przez prawie dziesięć lat pracował w Warmińsko-Mazurskim Ośrodku Doradztwa podlegającym ARiMR. Był doradcą w malutkiej gminie Młynary nieopodal Elbląga.

Mateusz Tchórzewski, syn byłego ministra energii, w czerwcu 2018 r. został szefem rady nadzorczej w spółce LOT AMS, zajmującej się serwisowaniem samolotów, naprawami silników itp.

W październiku 2017 r. „Gazeta Wyborcza” z kolei ujawniła, że syn ówczesnego wiceministra infrastruktury i budownictwa Kazimierza Smolińskiego został kierownikiem w Energa-Operator, jednej z trzech głównych spółek grupy Energa. Maciej Smoliński pracował w branży budowlanej, zajmował się m.in. remontami i wykańczaniem wnętrz. „Miał problemy w swojej prywatnej firmie, bo nie mogła zdobywać zleceń od Skarbu Państwa, to też jest problem. No gdzieś te nasze dzieci muszą pracować, tak? Jak w prywatnej firmie pracują, a ona dostanie zlecenie od Skarbu Państwa, to też media by się o tym rozpisywały” – mówił senior z rozbrajającą szczerością.

Rozwija się też kariera syna prezes TK Julii Przyłębskiej. Marcin Przyłębski, germanista z wykształcenia, dostał swoją szansę niedługo po rodzicach: ona została właśnie sędzią Trybunału, ojciec ambasadorem w Niemczech. Najpierw w zrepolonizowanym Banku Pekao, a od dwóch lat jako dyrektor Marcin zajmuje się wizerunkiem PZU, ubezpieczeniowego giganta.

Czytaj też: Córki i synowie często stają się balastem dla partii

Bankowe kariery synów

W lipcu minęły dwa lata, odkąd karierę robi 29-letni Kacper Kamiński, syn ministra MSWiA i wiceprezesa PiS. Od lipca 2018 r. jest doradcą delegowanego z Polski wicedyrektora w Banku Światowym, którego wskazał prezes NBP Adam Glapiński. Według „Gazety Wyborczej” junior zarabia „między 120 a 150 tys. dol. rocznie, czyli około 500 tys. zł”. Kacper i Mariusz Kamińscy tłumaczyli, że posadę dostał ze względu na umiejętności. Dotychczasowa kariera Kacpra jest jednak ściśle związana z partią (od radnego powiatowego w Otwocku, przez pracę w centrali partii, po Brukselę we frakcji PiS). Koordynator służb specjalnych oświadczył: „Nigdy w żaden sposób nie zabiegałem o zatrudnienie mojego syna w Banku Światowym, z nikim nie prowadziłem również na ten temat żadnych rozmów”. Wszystkich, którzy będą insynuować coś przeciwnego, Kamiński postraszył sądem.

Przy okazji taśm Morawieckiego wyszło z kolei na jaw, że Ryszard Czarnecki załatwił synowi Przemysławowi staż w PKO BP. Kelnerzy nagrali, jak prezes banku Zbigniew Jagiełło żali się premierowi, że mimo załatwienia pracy juniorowi „ten chłopak po trzech miesiącach powiedział, że jest dużo pracy, że on myślał, że będzie luźniej itd., że ma inne plany właśnie”. No i został posłem. Jego młodszy brat Bartosz po 2015 r. był specjalistą w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Z kolei żonę europosła Emilię Hermaszewską w 2016 r. powołano do rad nadzorczych spółek: Armatury Kraków (spółki córki PZU) i Elmen (należy do PGE).

Czytaj też: Syn Kamińskiego dostał intratną posadę. W czym problem?

Są dymisje, a gdzie zasady?

Jak wspomniałam na początku tego katalogu, nawet przy Nowogrodzkiej uznano, że trzeba sprawy wyciszyć i pod publiczkę odwołać żonę wiceministra czy, jak zapowiedział Sasin, przyjrzeć się nominacji syna posła Matusiaka. Ale to nie rozwiązuje problemów. Osób do odwołania, które nie zasłużyły na wielkie awanse zawodowe i finansowe, jest o wiele więcej. Od PiS, który obiecał skończyć z nepotyzmem, trzeba oczekiwać, że ustali wreszcie przejrzyste zasady powoływania ludzi na wysokie stanowiska w państwowych spółkach.

Łupów politycznych jest sporo, a PiS wie, że czas się kończy. Ma trzy lata, żeby się ustawić, dorobić, spłacić kredyty. Nie wiadomo, czy w 2023 r. partia znów wygra wybory. Dlatego koleżeńskich, rodzinnych nominacji zapewne będzie w najbliższych miesiącach więcej.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną