Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Nowy wyciek maili. PiS układał się z narodowcami już cztery lata temu

Politycy PiS, w tym Jarosław Kaczyński, na marszu „Dla Ciebie Polsko”, zorganizowanym pod patronatem honorowym Andrzeja Dudy w 2018 r. Politycy PiS, w tym Jarosław Kaczyński, na marszu „Dla Ciebie Polsko”, zorganizowanym pod patronatem honorowym Andrzeja Dudy w 2018 r. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl
Profil Poufna Rozmowa, który ujawnia korespondencję ze skrzynek pocztowych najważniejszych polityków PiS, w tym Mateusza Morawieckiego i Michała Dworczyka, opublikował maile świadczące o współpracy rządu i narodowców już w 2018 r. To cios dla obu stron.

Upubliczniona korespondencja dotyczy przede wszystkim organizacji Marszu Niepodległości w 2018 r. Dla rządu Zjednoczonej Prawicy czas był kłopotliwy, wypadała rocznica stulecia odzyskania niepodległości. Mimo szumnych zapowiedzi władzom nie udało się zorganizować własnego wydarzenia. Już od 2010 r. przez centrum Warszawy 11 listopada przechodzi demonstracja środowisk narodowych, organizowana przez stowarzyszenie Marsz Niepodległości, do niedawna kierowane przez Roberta Bąkiewicza. Pomogła im bierność PiS. Nie przeszkodził opór byłych i obecnych władz stolicy. Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz próbowała delegalizować imprezy narodowców, podobnie jak jej następca Rafał Trzaskowski.

W 2018 r. PiS miał dylemat: mógł podpiąć się pod marsz skrajnej prawicy albo zorganizować własne wydarzenie, które ściągnęłoby zapewne mniej osób i okazało się fiaskiem. Doskonale tamte wątpliwości ilustrowało zachowanie elit PiS, w tym Andrzeja Dudy, który najpierw chciał iść w marszu narodowców, a potem zmienił zdanie i zdecydował się na udział w rządowej imprezie, zaplanowanej na ten sam czas i w tym samym miejscu co demonstracja ludzi Bąkiewicza. Wyszło groteskowo: rządzący z Dudą szli otoczeni policją i wojskowymi w pewnym odstępie od czoła pochodu narodowców.

Czytaj też: Jak PiS rozgrywa narodowców

Prowokacje opozycji? Dobry pomysł!

Tymczasem z maili opublikowanych na Poufnej Rozmowie wynika, że Morawiecki i Dworczyk układali się wtedy z narodowcami. Korespondowali z Piotrem Agatowskim, doradcą obozu władzy, na temat medialnej strategii dotyczącej ewentualnych zamieszek. Agatowski, z którego usług po wyborach w 2015 r. korzystała m.in. Kancelaria Prezydenta, dwa dni przed imprezą podpowiadał Morawieckiemu konferencję prasową z udziałem któregoś posła PiS, na której miałby przekonywać, że to opozycja planuje zakłócać porządek w czasie demonstracji. Miałyby na to wskazywać ustalenia prawicowych mediów – pomysł spalenia budki strażniczej przed ambasadą Rosji, do którego doszło pięć lat wcześniej, miał wyjść od ministra z rządu PO-PSL. Agatowski wspomniał też o prowokacji reportera „Gazety Wyborczej” Jacka Hugo-Badera, który pojawił się na marszu niepodległości z pomalowaną na czarno twarzą, by mówić o rasistowskich motywacjach uczestników imprezy, oraz o głośnym śledztwie TVN o zorganizowanych przez narodowców urodzinach Hitlera. Wszystko to zdaniem Agatowskiego świadczy o złych zamiarach opozycji. Uwagę należy więc kierować „nie w naszą stronę”. Morawiecki skwitował entuzjastycznie: „Dobry pomysł!”.

W mailach Dworczyk i inni bliscy współpracownicy premiera – Tomasz Fill (dziś wiceprezes zarządu w Polskim Funduszu Rozwoju) i Mariusz Chłopik (były dyrektor PKO BP i pełnomocnik zarządu klubu piłkarskiego Legia Warszawa, prywatnie zięć wojewody mazowieckiego Konstantego Radziwiłła) – budują wizerunek PiS jako partii koncyliacyjnej, zapraszającej na obchody stulecia niepodległości wszystkie środowiska polityczne. Dzielić Polaków próbuje natomiast PO, zakazując patriotycznej manifestacji, którą PiS oczywiście popiera. Decyzja Gronkiewicz-Waltz o delegalizacji demonstracji narodowców miałaby być z kolei „próbą sprowokowania zamieszek po to, by Platforma mogła po raz kolejny atakować Polskę w zagranicznych mediach”. Rząd Morawieckiego reprezentuje dla odmiany „zrównoważone podejście” – między „oszalałą liberalno-lewicową »Gazetą Wyborczą« i tego typu mediami” a „neofaszystami z Niemiec, Szwecji i Francji”.

Skrzynka Dworczyka: Przegląd maili, czyli kulisy rządów partii Kaczyńskiego

Duża kasa dla narodowców

Widać tu pewien spór kompetencyjny. Z maili, również późniejszych, datowanych na 2020 r., wynika, że środowisko skupione wokół premiera, na czele z Dworczykiem, chciałoby mieć kontrolę nad kontaktami PiS z narodowcami, tymczasem chce ją sprawować również wicepremier i minister kultury Piotr Gliński. W mailach omawiana jest kwestia dotacji – Gliński, przynajmniej według Dworczyka, miał się uprzeć, by zarządzał nimi Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej im. R. Dmowskiego i I. J. Paderewskiego, kierowany przez byłego senatora PiS Jana Żaryna. Wprawdzie szef KPRM uważa, że Gliński to „100 proc. naszego zwolennika”, ale mimo wszystko przeszkadza mu, że to jego ludzie, a nie podopieczni Morawieckiego, będą na co dzień współpracować ze środowiskami narodowymi. Tymczasem „takie kontakty bywają bardzo przydatne”, kończy Dworczyk.

Maile obnażają również fikcję konkursów organizowanych przez podległy Glińskiemu Instytut i Fundusz Patriotyczny. Dworczyk w lipcu 2020 r. proponował Morawieckiemu, by „tak skonstruować przepisy, żeby na przyznawanie dotacji zasadniczy wpływ miała specjalna rada”, w większości obsadzana przez prezesa rady ministrów. Można wnioskować, że w ten sposób otoczenie premiera chciało zachować kontrolę nad dystrybucją państwowych pieniędzy, mimo że faktycznie pieczę sprawowałby nad nimi Gliński i resort kultury.

Wreszcie kluczowa dla rozumienia relacji Bąkiewicza i ludzi Morawieckiego jest inna wymiana maili z 2018 r. Dworczyk pisze do premiera, że podjął próbę kontaktu z liderami narodowców, m.in. z samym Bąkiewiczem. Podaje nawet jego numer telefonu (prawdziwy). Zrobił to na prośbę narodowców, którzy szukali dojścia do rządu, „żeby wiedzieć, co komunikować uczestnikom marszu”. Znów chodzi o ewentualne zamieszki. Morawiecki wielokrotnie pisze, że zależy mu na spokojnym przebiegu demonstracji, a jakiekolwiek zakłócanie porządku pokazać należy tak, jakby było dziełem opozycji i niechętnych władzy mediów. Z opisu sprawy przedstawionej przez Dworczyka i innych doradców Morawieckiego wynika, że narodowcy w pewnym sensie „oferowali swoje usługi” ekipie rządowej, szukając z jednej strony nobilitacji ich imprezy poprzez nadanie jej rangi państwowej, a z drugiej – sposobu na zbudowanie partnerstwa ze Zjednoczoną Prawicą.

Czytaj też: Oszołomy precz! Jak się podzieliła radykalna niepisowska prawica

„PiS czy PO, jedno zło”, ale...

Od początku afery PiS jej nie komentuje, twierdząc, że maile są nieprawdziwe albo że cała sprawa służy destabilizacji Polski przez obcych agentów wpływu. Dzieje się to, mimo że autentyczność maili wielokrotnie potwierdzali różni uczestnicy tych konwersacji. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że i maile dotyczące narodowców są prawdziwe. A to gigantyczny cios dla obu stron. Narodowcy spod znaku Bąkiewicza tracą jakąkolwiek wiarygodność jako niezależny ruch społeczny. Sam Bąkiewicz kreował się na człowieka niezainteresowanego wielką polityką, krytycznego zarówno wobec liberalnej opozycji, jak i nie dość patriotycznego rządu PiS. Maile pokazują, że to fikcja – zależało mu na bliskich relacjach z władzą, z których on i zależne od niego instytucje czerpały korzyści finansowe.

PiS z kolei odcinał się nie raz od narodowców, zwłaszcza gdy dopuszczali się przemocy lub kolportowali treści zbyt radykalne, nie do przełknięcia dla części elektoratu. Rozmowy o kształtowaniu nowych instytucji i funduszy w taki sposób, by dało się nimi de facto ręcznie sterować, pokazują jednoznacznie, że Morawiecki i jego ekipa chcieli sobie narodowców „wyhodować”, uzależniając ich od siebie. To kolejna nowość, bo do tej pory dominowało przekonanie, że Bąkiewiczowi bliżej do Zbigniewa Ziobry i jego kręgów. Dla obu stron to relacja jawnie transakcyjna. Tyle w temacie radykałów, którzy jeszcze niedawno chodzili po ulicach Warszawy z okrzykiem „PiS czy PO, jedno zło”.

Czytaj też: Narodowcy żądają reparacji od Niemiec. Kaczyński wchodzi w to

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną