Exposé szefa MSZ. Sikorski: Historia wrzuca nas na głęboką wodę. Nie bądźmy frajerami
„Pasywność lub liczenie na innych to zaproszenie do eskalacji. Tak samo jak wykrzykiwanie, że to nie nasza wojna. W nocy z 18 na 19 listopada w rosyjskim ataku rakietowym na Tarnopol zginęła wraz z mamą siedmioletnia Amelia, obywatelka naszego kraju” – mówił w Sejmie Radosław Sikorski, odpowiadając na żądania skrajnej prawicy, by zakończyć wsparcie dla walczącej z reżimem Putina Ukrainy. Szef polskiej dyplomacji podkreślił przy tym, że bezpieczeństwo jest najważniejszym warunkiem rozwoju państwa, i dodał, że w Europie narasta świadomość ryzyka wojny.
„Premier Danii mówi, że Europa, która nie ma możliwości i woli samoobrony, w pewnym momencie umrze. Szef francuskiego sztabu generalnego ostrzega, że kraj musi być gotowy na – cytuję – utratę dzieci w potencjalnym konflikcie zbrojnym z Rosją. Sekretarz generalny NATO stwierdza, że – tu znów cytat – Rosja przyniosła wojnę z powrotem do Europy, a w związku z tym musimy być przygotowani na konflikt w skali, jakiej doświadczyli nasi dziadkowie lub pradziadkowie. Niemiecki minister obrony nie wyklucza scenariusza, w którym Rosja byłaby gotowa zaatakować kraj NATO nie za trzy czy dwa lata, ale nawet w tym roku. Szefowa MI6 ocenia – również wskazując na działania Rosji – że już poruszamy się w sferze pomiędzy pokojem a wojną” – wyliczał Sikorski, wskazując, że „historia wrzuca nas na głęboką wodę”.
Rosyjskie macki w sieci
Wicepremier przypomniał akty dywersji, sabotażu, przypadki naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony, podpalenia, próby zamachu na kolej i wrogą aktywność w sieci. „Poczucie dezorientacji wzmaga agresja w przestrzeni informacyjnej oraz kampanie fake newsów i manipulacji w internecie.