Bać się czy zachować spokój? Amerykanie już nie owijają w bawełnę. Zamówione uzbrojenie się spóźni
Bać się czy zachować spokój? USA nie owijają w bawełnę. Zamówione uzbrojenie się spóźni
O liczbach nikt nic konkretnego nie mówi. Od lat, zwłaszcza gdy trwa za wschodnią granicą wojna, zapasy i dostawy amunicji to w Wojsku Polskim tajemnica. Zrozumiałe: po co wrogowi ułatwiać prowadzenie wywiadu.
Wiadomo jednak, bo to wynika z ogłoszonych publicznie umów, że Polska jest w trakcie dostaw z USA kluczowo ważnych rodzajów amunicji rakietowej, której sporo zużyto w ciągu działań wojennych na Bliskim Wschodzie. Jak dużo? Tu również dostępne są wyłącznie dane szacunkowe.
Czytaj także: Co z miliardami na zbrojenia? Komplikacje po wecie Nawrockiego są większe, niż sądził rząd
Status „emergency”
Amerykański ośrodek analityczny CSIS podawał pod koniec kwietnia, że siły zbrojne USA zużyły od 1 do 1,4 tys. pocisków przechwytujących PAC-3 do systemów Patriot i ponad 1,1 tys. lotniczych pocisków manewrujących JASSM. W przypadku rakiet do Patriotów zużycie miało stanowić połowę szacunkowego zasobu, a więc konieczność jego uzupełnienia jest teraz absolutnym priorytetem. Jeśli chodzi o pociski JASSM, wystrzelono jedną czwartą.
Gorzej jest z zapasami innego rodzaju uzbrojenia, jak uderzeniowe Tomahawki czy przechwytujące pociski wysokiego pułapu systemów THAAD, ale ta broń ma mniejsze znaczenie w kontekście Polski, bo jej i tak nie posiadamy. Tak się jednak nieszczęśliwie złożyło, że kryzys irański nałożył się na zwiększone zapotrzebowanie na pociski przechwytujące, wywołane wojną Rosji z Ukrainą. I rosnącymi zamówieniami na systemy obronne, głównie w Europie.
Na świecie jest aż 19 użytkowników systemu Patriot – formalnych klientów rządu USA i jego przemysłowych wytwórców.