Dzień Dziecka: propozycje kulturalne dla najmłodszych

Podróż sentymentalna
Przy okazji Dnia Dziecka polecamy Państwa pociechom szereg propozycji kulturalnych - od najnowszych książek po wystawy i gry komputerowe.
Oto nasze propozycje na Dzień Dziecka
Corbis

Oto nasze propozycje na Dzień Dziecka

materiały prasowe

materiały prasowe

materiały prasowe

materiały prasowe

materiały prasowe

materiały prasowe

Dom lalki. Rzeczywistość w miniaturze to wystawa w Muzeum Historii Katowic
materiały prasowe

Dom lalki. Rzeczywistość w miniaturze to wystawa w Muzeum Historii Katowic

Monika Babula i Piotr Tworek – dwoje dzieci i szczeniak ze spektaklu wg Karela Capka
Bartłomiej Warzęcha/Teatr Lalka/materiały prasowe

Monika Babula i Piotr Tworek – dwoje dzieci i szczeniak ze spektaklu wg Karela Capka

Lego Star Wars III: Clone Wars, różne platformy, Traveller’s Tales/LEM
materiały prasowe

Lego Star Wars III: Clone Wars, różne platformy, Traveller’s Tales/LEM

Poczytaj mi mamo, księga pierwsza, Nasza Księgarnia, Warszawa 2011, s. 280

Warto zrobić dziecku taki prezent, który ucieszy i nas (w końcu też kiedyś dzieci). Nasza Księgarnia wpadła na świetny pomysł, żeby przypomnieć książeczki z serii „Poczytaj mi mamo”. Dzisiejsi trzydziesto- i czterdziestolatkowie natychmiast rozpoznają charakterystyczną okładkę małych kwadratowych książeczek. Teraz możemy docenić, że świetnym tekstom Joanny Papuzińskiej, Danuty Wawiłow, Heleny Bechlerowej towarzyszyły piękne ilustracje Zbigniewa Rychlickiego, Zbigniewa Witwickiego czy Elżbiety Gaudasińskiej. Na razie ukazała się księga pierwsza, a w niej odnalazłam – ku mojej radości – opowiastkę Joanny Papuzińskiej „Agnieszka opowiada bajkę”, którą w dzieciństwie uwielbiałam. Dziewczynka opowiada mamie nowoczesną bajkę o kotku, który szuka swojej mamy w mieszkaniu. Pomaga mu mały piesek, który nigdy wcześniej nie widział takiego stworzenia. Prowadzi go do dywanika, który ma miłe futerko tak jak mama kotka, do szczotki, która zamiata ogonem po podłodze, do radia, które mruga zielonym okiem, wreszcie do mamy dziewczynki, która karmi wszystkich mlekiem. Ale to nie jest poszukiwana mama. Cała ta opowieść służyła dziewczynce do tego, by jej mama zgodziła się zostawić w domu znalezionego małego kotka. Każdą ilustrację Anny Stylo-Ginter, jak się okazało, miałam cały czas w pamięci. I ta historia zachwyciła również Maćka, mojego syna, który właśnie zastanawiał się, czy kot i pies mogą się zaprzyjaźnić. I koniecznie chciałby zobaczyć radio z zielonym okiem. Teraz niecierpliwie czekamy na kolejną księgę.

Justyna Sobolewska

 ***

Nowe książki poleca Maciek, lat 8

Joanna Olech, Bolek i Lolek. Bal przebierańców, Znak emotikon, Kraków 2011, s. 32

To są zupełnie nowe przygody Bolka i Lolka. I okazało się, że to Lolek jest starszy, chociaż Bolek jest wyższy. A ich rodzice zachowują się zupełnie jak dzieci! Urządzili sobie bitwę śnieżkami. Zbliżał się bal przebierańców i chłopcy nie wiedzieli, za co się przebrać. W końcu Bolek założył czepek kąpielowy, damskie rajstopy i lampki choinkowe, a Lolek owinął się folią bąbelkową, miał buty mamy i pudło na głowie. Krzyczeli: „Obaj jesteśmy strasznie niebezpieczni!”. Nie zgadniecie, za co się przebrali! Na literę „w” i „b”.

***

Eliza Piotrowska, Paproch, ilustrowała Maria Ekier, Wydawnictwo Hokus-Pokus, Warszawa 2010, s. 44

Paproch mieszkał w kieszeni palta i był smutny. Wszystko się zmieniło, kiedy zamieszkał z nim Koralik podróżnik. Dzięki niemu Paproch zrozumiał, że nie jest tylko zwykłym paprochem. Potem jest opowieść o Piłce, która zakochała się w Księżycu, i o Ostatniej Kartce W Zeszycie, która nie chciała być ostatnia, bo o wszystkim dowiadywała się na końcu. I wydarła się, chociaż bała się, że trafi do kosza. A tymczasem ktoś na niej napisał coś ważnego – wiersz miłosny. I zawisła na ścianie. Oni wydają się wszyscy tacy niepozorni, ale są wyjątkowi. Polecam, bardzo mi się to podobało.

***

Dariusz Rekosz, Czarny Maciek i wieża śmierci, W.A.B., Warszawa 2011, s. 176

Wszystko zaczęło się od pewnego listu. Na lekcji ulubiony nauczyciel pokazał dzieciom tajemniczy list od dawnego kolegi, który ukrył gdzieś pieniądze. Poprosił uczniów, żeby pomogli mu ich szukać. Kierowali się różnymi wskazówkami, ale nie szukali tych pieniędzy sami, bo wyruszył za nimi tajemniczy ktoś. Bardzo to było wszystko śmieszne. No i to chyba pierwsza książka, którą całą przeczytałem sam (i bez przerwy opowiadał nam szczegóły intrygi kryminalnej – przyp. J.S.). Czarny Maciek chodzi już do gimnazjum, a ja do podstawówki, ale to nie szkodzi.

***

Aleksandra i Daniel Mizielińscy, Dawno temu w Mamoko, Dwie Siostry, Warszawa 2011, s. 14

Strasznie lubię oglądać książkę „Miasteczko Mamoko”. Nie ma w niej żadnego tekstu i można sobie samemu wymyślać historie. Można też szukać historii, bo ona jest tam ukryta. I ja dopiero po dłuższym czasie odkryłem historię skoczka spadochroniarza. W tej nowej książce „Dawno temu w Mamoko” wszystko dzieje się w średniowieczu (jeszcze niedawno mówiłem „średniowiecz”, a nie „średniowiecze”). Są moje ulubione smoki i rycerze i poszukiwanie dukatów. Jeszcze nie zdążyłem wiele znaleźć, bo to wymaga trochę czasu – rano przed szkołą będę ją sobie oglądał.

***

Wojciech Feleszko, Nóż w palcu. Skaleczenie, ilustrował Ignacy Czwartos, Wydawnictwo Hokus-Pokus, Warszawa 2010, s. 32

Ja też nosiłem bandaż tak jak Julka. Pewnego dnia śniło jej się, że nóż został wbity w drzewo i ono krwawiło, a potem przy śniadaniu rzeczywiście ukroiła sobie kawałek palca. I jej niemądry braciszek cieszył się, że będą jej go przyszywać. No i musiała pojechać do lekarza. A na jej ranę czyhały paciorkowce, które wyglądały jak ludziki z koralików. No i jest śmiesznie, a w dodatku dowiadujemy się, co się dzieje w środku, we krwi, zupełnie jak w filmie „Był sobie człowiek”. Mój młodszy brat nie boi się pobierania krwi w ogóle, ja się bałem.

***

NA WYSTAWIE

Dom lalki. Rzeczywistość w miniaturze, Muzeum Historii Katowic, Katowice, czynna do 28 sierpnia

Wystawa starych domków dla lalek jest wspaniałym świadectwem tezy, że rozwój cywilizacyjny nie zawsze oznacza postęp. Czasami niesie ze sobą głęboki regres. Dziś dziewczynki mają swoje lalki Barbie z ich tandetnymi plastikowymi salonikami i sprzętami. Te na tle domków dla lalek sprzed stu czy dwustu lat prezentują się jak monidło przy portrecie Rembrandta. XVIII i XIX w. w takich krajach jak Niemcy czy Anglia, ale też Holandia, Francja i Włochy, przyniósł niezwykły rozwój zabawkarskiego kunsztu. Powstające wówczas domki i ich mieszkańcy to były prawdziwe majstersztyki rzemiosła. Minimebelki produkowali zawodowi stolarze, naczynka wypalali garncarze, stroje projektowali krawcy, a ludwisarze odlewali cynowe naczynka. Wszystko – okna, schody, jadalnie, łóżka, ubrania, łazienki, a nawet piwnice – wyglądało dokładnie tak jak w rzeczywistości, tyle że w skali mikro. Zagłębienie się w ten świat to dla dzisiejszych małoletnich opiekunek Barbie frajda niezwykła, choć już sobie wyobrażam ten zbiorowy jęk: mamo, ja też chcę taki domek! Zaś dla towarzyszących im rodziców to niezrównana okazja, by podziwiać wirtuozerię dawnych rzemieślników oraz odbyć skróconą, ale wiarygodną lekcję historii kultury materialnej i poznać, jak przed paru wiekami naprawdę żyli ludzie (choć raczej co bogatsi, bo domków biedoty się nie tworzyło).

***

W TEATRZE

Karel Čapek, Daszeńka, czyli żywot szczeniaka, reż. Jakub Krofta, Teatr Lalka w Warszawie

Czeski reżyser, słowacka scenografka i polscy aktorzy przenieśli na scenę kultowe opowiadanie Karela Čapka (wcześniej był już m.in. film animowany) o pierwszych miesiącach żywota wesołej foksterierki Daszeńki. Dziecięca widownia z entuzjazmem reaguje na psią naukę chodzenia, gryzienie szczotek i mopów, tarmoszenie butów, wesołe poszczekiwanie i robienie kałuż w całym domu.

A wybuchom radości towarzyszą głośne i kategoryczne, kierowane do rodziców, prośby o zakup psa.

Twórcom udało się – pod pretekstem historii o szczeniaku, który okręca sobie wokół łapy całą ludzką rodzinę – przemycić opowieść o dojrzewaniu do miłości i odpowiedzialności za słabszą istotę. Mniej przekonuje wizja rodziny z tatusiami jako przewodnikami stada, którzy objaśniają świat i tworzą prawo, oraz drepczącymi za nimi opiekuńczymi mamusiami. Od 1936 r., kiedy Čapek napisał swoje opowiadanie, wiele się pod tym względem zmieniło.

***

GRY KOMPUTEROWE

Lego Star Wars III: Clone Wars, różne platformy, Traveller’s Tales/LEM
Lego: Piraci z Karaibów, różne platformy, Traveller’s Tales/CD Projekt

Choć gry wideo powszechnie uważa się za produkty skierowane do dzieci i młodzieży, wyłowienie z morza tytułów dobrych programów stworzonych z myślą o najmłodszych nie jest łatwe. Gry z serii Lego, oparte na znanych filmowych markach (mamy do wyboru klockowe „Gwiezdne wojny”, „Harry’ego Pottera”, „Indianę Jonesa” i – to najnowszy tytuł – „Piratów z Karaibów”), to rozsądny wybór. Komputerowe Lego nie jest w żadnym wypadku tańszym substytutem pudełkowych zestawów słynnych klocków, a jego największą zaletą jest dający nieopisaną frajdę, przeznaczony dla dwóch graczy tryb kooperacji, w którym dziecko może się bawić z rodzeństwem, rodzicami lub kolegami.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną