Odszedł Andrzej Kondratiuk, autor kultowej „Hydrozagadki” i wielu innych niezapomnianych dzieł

Don Kichot z Gzowa
Kondratiukowi kontemplującemu uroki życia na uboczu w filmach zawsze chodziło o czas. O mozolne odbudowywanie przeszłości, która bezpowrotnie odeszła.
Piotr Ciesla/Polityka

Odszedł Andrzej Kondratiuk. Reżyser-outsider, jeden z niewielu polskich twórców spełniających się na marginesie głównego nurtu. Zmagał się z nowotworem węzłów chłonnych. Kilka miesięcy temu miał wylew. Przykuty do łóżka, przegrał z chorobą.

Tworzył osobiste, ironiczno-egzystencjalne filmowe eseje o przemijaniu i bezsensie istnienia. Niezapomniany autor kultowej „Hydrozagadki”, satyrycznej komedii „Wniebowzięci” z duetem Himilsbach-Maklakiewicz oraz pięknego autobiograficznego cyklu „Cztery pory roku”, „Wrzeciono czasu”, „Słoneczny zegar” realizowanego we wsi Gzowo koło Serocka nad Narwią, gdzie z dala od ludzi, w chałupie przypominającej pustelnię, kilkanaście ostatnich lat pomieszkiwał wraz z żoną Igą Cembrzyńską.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną