Da się promować polską kulturę bez żołnierzy wyklętych i chórów kościelnych

Z jazzem do Chin
W czasach, gdy nasza dyplomacja polityczna pogrąża się w oceanie błędów i niekompetencji, dyplomacja kulturalna wydaje się chwytać kolejny wiatr w żagle. Instytut Adama Mickiewicza ogłosił właśnie, co, gdzie i jak zamierza promować w świecie.
Figurki Mieczysława Naruszewicza. Praca z wystawy The ABCs of Polish Design
Mieczysław Naruszewicz, fot. Agata Dudek/mat. pr.

Figurki Mieczysława Naruszewicza. Praca z wystawy The ABCs of Polish Design

Pamiętam, gdy Krzysztof Olendzki zastępował Pawła Potoroczyna na stanowisku szefa Instytutu, głośno brzmiały dwa głosy. Pierwszy, słyszalny z prawa, że zastał instytucję w stanie upadku, drugi – dochodzący bardziej z lewa – że przejmuje ją w stanie rozkwitu. Powszechnie zastanawiano się także, nie bez nuty złośliwości, czy teraz zamiast spektakli Lupy, utworów Lutosławskiego i wystaw sztuki nowoczesnej promować będziemy w świecie chóry kościelne, spektakle o żołnierzach wyklętych i sztukę Zbigniewa Dowgiałły.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną