Głośny dokument „Ostatni w Aleppo”

Gdzie jest świat?
O Białych Hełmach zrobiło się głośno, gdy pod koniec 2016 r. oblężone wschodnie Aleppo pod gradem bomb umierało z głodu. Opowiada o tym walczący o Oscara syryjsko-duński dokument „Ostatni w Aleppo”, który od 7 marca można kupić z POLITYKĄ.
Kadr z filmu „Ostatni w Aleppo”
Against Gravity

Kadr z filmu „Ostatni w Aleppo”

Polityka

„Przez tego sukinsyna Baszara musimy ciągle wpatrywać się w niebo” – mówi Khaled, jeden z bohaterów filmu „Ostatni w Aleppo”, o ochotnikach Syryjskiej Obrony Cywilnej, znanej światu jako Białe Hełmy, co nawiązuje do ich charakterystycznego nakrycia głowy z przytwierdzoną z przodu czołówką. Obserwacja nieba była – i w wielu miejscach w Syrii nadal jest – koniecznością. Dzięki temu ochotnicy Białych Hełmów mogą zlokalizować miejsce, gdzie spadnie bomba. Tylko szybka reakcja daje nadzieję, że spod gruzów uda się wydobyć żywe ofiary. Jak szacuje sama organizacja, do tej pory jej ochotnicy uratowali ok. 100 tys. osób.

Syryjska Obrona Cywilna zaczęła się formować na terenach zajętych przez opozycję wobec Baszara Asada wraz z postępującą brutalizacją wojny z końcem 2012 r. Pełną parą działała od 2014 r., dzięki wsparciu zachodnioeuropejskich rządów, ale także USA, Japonii i Turcji. W szczytowej fazie organizacja miała w Syrii 120 centrów i liczyła około trzech tysięcy ochotników. Przed wojną byli zwykłymi ludźmi: murarzami, krawcami, sklepikarzami, stolarzami, studentami.

Ich najważniejszą misją było Aleppo. W odciętej od świata wschodniej części miasta jesienią 2016 r. mieszkało ćwierć miliona osób. W zdewastowanych dzielnicach, w których nie było dosłownie niczego – prądu, leków, jedzenia – około 130 ochotników Białych Hełmów niosło pomoc, uwalniając ludzi spod ton gruzów lub – gdy było to niemożliwe – odszukując ich ciała. Sami również byli celem ataków – zdarzało się, że ich centra były wielokrotnie bombardowane, bomby spadały również na ochotników podczas akcji ratunkowych, pozbawiając tym samym potrzebujących szansy na ocalenie. W schyłkowym czasie bitwy o Aleppo członkowie Białych Hełmów stracili niemal cały sprzęt. Pracowali w morderczym 24-godzinnym systemie (doba pracy, doba odpoczynku), ścigając się z czasem. Ale nawet wtedy, gdy udawało im się dotrzeć do żywych ludzi, w kilku istniejących wówczas szpitalach brakowało leków, środków znieczulających, krwi do transfuzji, łóżek, paliwa do generatorów, a także lekarzy. Z czasem zabrakło również paliwa do ciężkiego sprzętu i karetek.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj