Kultura

Cyrk odczarowany

Klauna się nie gra. Klaunem albo się jest, albo nie. Fot. Wojciech Pacewicz Klauna się nie gra. Klaunem albo się jest, albo nie. Fot. Wojciech Pacewicz materiały archiwalne Carnavalu Sztukmistrzów
Współczesny cyrk nie jest tym, co znamy z medialnych doniesień i opisów z ostatnich lat. Czym zatem jest sztuka cyrkowa? Co to jest nowy cyrk? W jaki sposób popkultura skrzywdziła klaunów? I kim są buskerzy, których przedstawienia na dobre zadomowiły się w polskiej sztuce ulicznej?

ALEKSANDRA I. KAPINOS: – 17 września rozpocznie się w Lublinie Carnaval Sztukmistrzów – święto dobrej zabawy, festiwal sztuki ludycznej, ale i okazja do zatrzymania się, zastanowienia. Dlaczego do realizacji pomysłu wybrał Pan sztukę cyrkową?
RAFAŁ SADOWNIK
: – Sztuka ludyczna ma bawić, ale i skłaniać do myślenia. A sztuka cyrkowa najlepiej odpowiada temu profilowi. Zawsze była łącznikiem pomiędzy sztuką elitarną a egalitarną. Była rodzajem uniwersalnej sztuki performatywnej, dzięki której wszyscy ludzie – bez względu na pochodzenie, wykształcenie czy wiedzę o świecie – mogli się dobrze bawić. Bo zawiera elementy widowiskowe, ale i stricte teatralne. Drugim moim celem było zrealizowanie wydarzenia, które będzie się odbywało na ulicach miasta, w przestrzeni publicznej. I tu zainspirowałem się popularną w krajach anglosaskich sztuką buskingu.

Rafał Sadownik, fot. archiwum prywatneMateriały klientaRafał Sadownik, fot. archiwum prywatne

Co wyróżnia buskerów?
Busker występuje na ulicy, ale by mieć dla kogo, musi zainteresować przechodnia, wyrwać go z obecnej roli i zamienić w swojego widza. Sytuacją idealną byłoby, gdyby widz był też aktywny we wchodzeniu w relację z buskerem. Cenię sobie tę sztukę, bo nie stawia barier. To taki powrót do korzeni sztuki performatywnej. Nie ma budynku, sceny, tego, co tworzy pewien kontekst, gdzie jest podział na widza i aktora, gdzie widz ma przypisaną rolę siedzenia cicho i klaskania na koniec spektaklu. Na ulicy wszystko może się zdarzyć. Busker musi być na to gotowy. Ba, on nawet chce wchodzić w interakcję z publicznością, bo wie, że im lepiej ludzie się będą bawić, tym ma większą szansę na gratyfikację na koniec, czyli zapłatę do kapelusza. Bo tak zarabia artysta uliczny.

Czy sztuka ulicy jest dla Polaków?
Na początku miałem wrażenie, że jako trochę zdystansowane społeczeństwo nie będziemy potrafili wejść w te interakcje. Ale już pierwsze przedstawienie zrealizowane na ulicach Lublina wyprowadziło mnie z tego błędnego myślenia. Ludzie świetnie się bawili!

Ale festiwal Carnaval Sztukmistrzów to nie tylko rozrywka.
Ideą wydarzenia jest prezentowanie najciekawszych i najbardziej aktualnych zjawisk z kręgu sztuki współczesnego cyrku i sztuki ulicy. Unikamy dokładnego klasyfikowania się w tym zakresie, bo prezentujemy różne sztuki: od teatru lalkowego na ulicy, przez buskerów, muzyków, żonglerów, akrobatów, po artystów, którzy mają np. jakąś rozbudowaną scenografię, z którą w ciekawy sposób wchodzą w interakcje.

Wspomniał Pan o współczesnym cyrku. Skojarzenia z nieśmiesznymi klaunami i tresurą zwierząt nie mają z nim wiele wspólnego?
Nowy cyrk zrodził się w latach 70. jako odrębna dziedzina performatywna. Cyrk jest jedną z najstarszych dziedzin performatywnych, ale ten współczesny, to cyrk, który chce opowiadać historie, który – wzorem teatru – ma coś do przekazania. Artyści cyrkowi znani są też z wszechstronności. To nie tylko aktorzy. To są zazwyczaj i akrobaci, i żonglerzy, i muzycy. A osobiście jestem najbardziej zafascynowany sztuką klaunady.

Ideą wydarzenia jest prezentowanie najciekawszych i najbardziej aktualnych zjawisk z kręgu sztuki współczesnego cyrku i sztuki ulicy. Fot. Natalia Wierzbickamateriały archiwalne Carnavalu SztukmistrzówIdeą wydarzenia jest prezentowanie najciekawszych i najbardziej aktualnych zjawisk z kręgu sztuki współczesnego cyrku i sztuki ulicy. Fot. Natalia Wierzbicka

Klaunada to rodzaj aktorstwa?
Raczej drugi jego biegun. Aktor wciela się przez całe życie w różne role i jego sprawnością jest szybkie przechodzenie między jedną a drugą postacią. A klaun buduje swojego klauna przez całe życie. Dorasta razem z nim, zmienia się. Klauna trzeba odnaleźć w sobie. To nie może być rola. Klauna się nie gra. Klaunem albo się jest, albo nie.

To trudna sztuka – także do odbioru.
Tak, szczególnie, że gdy rodził się nowy cyrk – zwany dziś współczesnym – klaunada też się sama w sobie bardzo zmieniła. Albo nie tyle zmieniła, co wróciła do korzeni. Bo nam się klaun kojarzy z gagami wykonywanymi w przerwach.

Ten czerwonowłosy. A ten smutny – z horrorami.
A to nie tak! Mamy klauna białego, arlekina, który bywa wyniosłym mądralą; klauna ryżego, czyli popularnego tzw. głupka, którego najczęstszym motywem w numerach jest to, że jego nieudolność przeradza się ostatecznie w rodzaj sukcesu. Pojawił się klaun czarny, który porusza bardzo poważne tematy: śmierci, przemijania, odchodzenia. Sięga po bezkompromisowe środki wyrazu, zderza nas z trudnymi tematami w formie absurdu.

Klaun, a wcześniej błazen, to też ktoś, kto ma bliższy kontakt z jakimś absolutem. Zawsze pełnił taką funkcję. Poprzez swoje ułomności, rodzaj inności i pełnioną w społeczeństwie rolę miał dostęp do jakiejś prawdy, którą mógł nam rzucić prosto w oczy. Nie wolno też było krzywdzić klauna. Jest w tym jakiś rodzaj bardzo pierwotnej magii. Przedstawienia klaunowskie zawsze dają do myślenia i nie pozostawiają nas obojętnymi.

Cyrk jest jedną z najstarszych dziedzin performatywnych, ale ten współczesny, to cyrk, który chce opowiadać historie. Fot. Wojciech Pacewiczmateriały archiwalne Carnavalu SztukmistrzówCyrk jest jedną z najstarszych dziedzin performatywnych, ale ten współczesny, to cyrk, który chce opowiadać historie. Fot. Wojciech Pacewicz

Obraz klaunady i cyrku, który Pan kreśli, rozmija się z tym, który znamy z popkultury!
To jest ciekawe. Dziś słowa „cyrk” używamy w pejoratywny sposób – opisując politykę, bieżące wydarzenia. Nie zawsze tak było. XIX w. to był wiek cyrku olimpijskiego. A ten wyznaczał pewne standardy w sztukach performatywnych. Na przedstawienia do cyrku olimpijskiego w Paryżu przychodziła arystokracja. Do dziś król Szwecji wręcza medale w dziedzinie cyrku. Także minister kultury Francji nagradza najlepszych artystów cyrkowych.

My się raczej cyrku wstydzimy?
W Polsce na przestrzeni XX w. sferę kultury ludycznej zepchnięto do raczej negatywnych znaczeń. Cymbały, palant – sporo znajdziemy takich przykładów. Organizuje się mecze futbolu amerykańskiego na stadionie narodowym, a nikt nie pamięta o tym, że kiedyś cały naród grał w palanta. Zacznijmy wreszcie używać tych słów również zgodnie z ich pierwotnym znaczeniem, bez wstydu! Ale to się zmienia. Nasi widzowie są coraz bardziej świadomi. Wiedzą, na co przychodzą, czym jest cyrk współczesny. I to nasz sukces. A teraz dążymy do tego, by zauważyły nas też różne instytucje jak Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego czy Instytut Teatralny i mechanizmy finansowania.

Nie jest to łatwe – zwłaszcza w tym roku. Epidemia stanęła na drodze wielu wydarzeniom kulturalnym. A jak było w przypadku festiwalu Carnaval Sztukmistrzów? Obecna sytuacja sprawiła, że trzeba było dostosować do niej festiwal czy raczej zainspirowała do nowej jego odsłony?
Sam się nad tym zastanawiałem. Od początku festiwalu jednym z priorytetów było wpieranie polskich artystów cyrkowych, bo wiemy, jaka jest ich sytuacja. Zawsze duży komponent polskich artystów znajdował się w programie festiwalu. W tym roku wszystko było inaczej. Zrealizowanie takiego wydarzenia jest skomplikowanym przedsięwzięciem, trzeba je zaczynać rok wcześniej. To, co stało się w lutym, marcu wywróciło nam do góry nogami cały program. Ale elementem tego programu był konkurs na polską plenerową produkcję cyrkową i dzięki temu wpłynęło do nas wiele zgłoszeń od polskich artystów i grup cyrkowych. Postanowiliśmy nie ryzykować ewentualnej utraty programu, gdyby zagraniczni artyści mieli problem z dotarciem do nas. Zdecydowaliśmy, że dofinansujemy więcej tych przedstawień, które do nas wpłynęły na konkurs i zrobimy polską edycję, którą nazwaliśmy Incydent polski. Konkurs wygrały dwie produkcje: Tres de la Nada, czyli komediowo-pantomimiczne przedstawienie z elementami klaunady oraz show żonglerskie Kamila Maleckiego pt. „Jarzyna”. Oprócz tego, wybraliśmy jeszcze siedem przedstawień do realizacji. Mamy nadzieję, że tegoroczny Incydent polski przerodzi się w cykliczne prezentowanie polskiej sztuki cyrkowej, poszukiwanie jejtożsamości, charakteru.

Sztuka performatywna powinna być prezentowana tu i teraz, dla konkretnych odbiorców. Fot. Ignac Tokarczykmateriały archiwalne Carnavalu SztukmistrzówSztuka performatywna powinna być prezentowana tu i teraz, dla konkretnych odbiorców. Fot. Ignac Tokarczyk

Co czeka nas podczas Incydentu polskiego?
Zobaczymy kilka większych produkcji z rozbudowaną scenografią, popisami akrobatycznymi i muzyką na żywo, ale też spektakle kameralne i solowe. Kolektyw Kejos z Wrocławia zaprezentuje efekty pracy nad swoim najnowszym spektaklem „Epitafium Błazna – szkice z Szekspira”. Kolejnym dużym i niezwykle widowiskowym spektaklem będzie „VII” w wykonaniu ALE Circus Company. Akrobaci, ekwilibryści, żonglerzy zaprezentują się z przedstawieniem o odwiecznym konflikcie pierwiastka męskiego i żeńskiego. Intrygująco zapowiada się produkcja „Człowiek Lew” w reżyserii Michała Walczaka, a także kobiecy duet klaunowski Wrzące Ciała ze spektaklem „Śmierci Śmiech. Na scenie kameralnej zobaczymy kilka występów solowych m.in. Tomasza Piotrowskiego wcielającego się w królika z Alicji w Krainie Czarów. Codziennie zapraszamy na Busker Show z udziałem m.in. Pana Ząbka.

Tegoroczny Carnaval Sztukmistrzów przeniesie się też do internetu?
Sztuka performatywna powinna być prezentowana tu i teraz, dla konkretnych odbiorców. Jednak ze względu na aktualną sytuację zdecydowaliśmy się na tego rodzaju rozwiązanie. Wersja on-line to ukłon w obie strony. Chcieliśmy umożliwić uczestnictwo w festiwalu jak największej grupie widzów i jednocześnie pomóc artystom w dotarciu do jak największej grupy odbiorców. No i nie ma już wymówek – w Incydencie polskim po prostu trzeba uczestniczyć!

***

Carnaval Sztukmistrzów, 17–20 września, Lublin | 21-30 września, online

Szczegółowe informacje na stronie internetowej festiwalu: sztukmistrze.eu.

Rafał Sadownik - twórca, koordynator, dyrektor artystyczny projektów: Carnaval Sztukmistrzów oraz Urban Highline Festival w Warsztatach Kultury w Lublinie.

***

Autorką wywiadu jest Aleksandra I. Kapinos

Polityka 37.2020 (3278) z dnia 08.09.2020; Kultura; s. 61
Reklama

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama