Kultura

Nocka muzeów. Warto w tym roku wyjść z domu?

Galeria Sztuki Starożytnej w Warszawie Galeria Sztuki Starożytnej w Warszawie Bartosz Bajerski / Muzeum Narodowe w Warszawie
Co polecić tym, którzy chcą zagrać w covidową „rosyjską ruletkę” i wybrać się na oglądanie sztuki? Darmowe wejście to zawsze te kilka złotych w kieszeni. Na przykład na piwo.

Dobrze pamiętamy obrazki z organizowanych w poprzednich latach Nocy Muzeów. Tłumy na ulicach, długie kolejki do wejść, ścisk w salach wystawowych. Radosne, ludyczne święto uliczno-kulturalne, które bardzo umiarkowanie przekładało się na trwalsze zainteresowanie narodu sztuką, historią i muzealnictwem. Tym razem przypadło świeżutko po odmrożeniu kultury i od razu zmusiło do postawienia iście hamletowskiego pytania: być albo nie być?

Czytaj też: Nasz ranking najlepszych galerii i muzeów

Po miesiącach kulturalnego postu

Odpowiedź okazała się niejednoznaczna. „Nie być” odpowiedziały z większych miast m.in. Poznań, Wrocław i Lublin, bądź to całkowicie przenosząc imprezę na przyszły rok, bądź oferując w zamian wieczór przed komputerem, czyli wirtualne zwiedzania, spotkania, wykłady itp. Inne miasta zastosowały metodę małego Jasia, by mieć ciastko oraz je zjeść. Gdańsk, Sopot i Gdynia postanowiły więc sprawę „rozwodnić”, solidarnie ogłaszając Weekend Muzeów. Dla odmiany w Łodzi zamknięte będzie nocą największe i najbardziej atrakcyjne Muzeum Sztuki, a otwarte mniejsze placówki. W Krakowie poszli tradycyjnie własną ścieżką, przenosząc imprezę na 21 maja (jakby to miało coś zmienić?).

Na dobrą sprawę na placu boju w pełnym rynsztunku stawiła się tylko Warszawa. Ale i tu prezydent Rafał Trzaskowski postanowił zastosować osobliwy perswazyjny wygibas, z jednej strony zapraszając warszawiaków do nocnych wędrówek, z drugiej jednak przypominając, że część imprez odbędzie się na świeżym powietrzu (Noc Skansenów?), jeszcze inne lepiej obejrzeć jednak online, a w ogóle to należy pamiętać, że reżim sanitarny będzie surowo przestrzegany.

Co w praktyce oznacza, że tłumy kłębić się będą nie w salach wystawowych, a przed wejściami do nich, co samym placówkom daje oczywiście alibi, ale problemu nie załatwia. Gdybyż sami ludzi jeszcze się opamiętali i pozostali w domu… Ale na to po miesiącach kulturalnego postu liczyć raczej się nie powinno.

Czytaj też: Boom na dzieła sztuki. Zobacz, co Polacy kupowali w pandemii

Co do nadrobienia w muzeach?

Co polecić tym, którzy chcą jednak zagrać w nocnomuzealną, covidową „rosyjską ruletkę” bądź należą do szczęśliwych grup „zaszczepieńców” lub „ozdrowieńców”, co im daje poczucie (złudne?) bezpieczeństwa? Oczywiście pomijając te dziesiątki instytucji, które do akcji się zgłosiły, ale tak się mają do muzeów jak szkolna akademia do Starego Teatru. W Warszawie mocna jest propozycja wystaw zwróconych ku przeszłości. Na Zamku Królewskim możemy więc podumać nad losami Konstytucji 3 Maja lub wejść w świat szlacheckiej mody na przykładzie pasów kontuszowych. Z kolei w Muzeum Narodowym do wyboru dwie historyczne atrakcje: otwarta po wielu latach przygotowań Galeria Sztuki Starożytnej oraz bardzo ciekawa wystawa XVII-wiecznego malarstwa holenderskiego i flamandzkiego ze zbiorów Ergo Hestii. Nawet zaskakująca wystawa o zwierzętach w stolicy (Muzeum Warszawy) ma mocny historyczny rys.

Niestety, trzy tradycyjnie potężne nocnomuzealne stołeczne filary tym razem nie kuszą niczym nowym. W Muzeum Sztuki Nowoczesnej to będą ostatnie dni trwającej już od kilku miesięcy wystawy Marka Włodarskiego, podobnie jak w CSW Zamek Ujazdowski – Ludwiki Ogorzelec, a w Zachęcie – Joanny Rajkowskiej. Jeśli ktoś je dotychczas przeoczył, to oczywiście warto ustawić się w kolejkę; darmowe wejście to zawsze te kilka złotych w kieszeni. Na przykład na piwo, które w kawiarnianych ogródkach można już wypić bezkarnie.

Czytaj też: Dlaczego polscy artyści nie staną się sławni?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Wszechobecny Krzysztof Stanowski. Jak wyjaśnić ten fenomen?

Wyrósł najwyraźniej na pierwszego dziennikarza w Polsce, którego koniecznie trzeba przekonać do swoich racji. Bo można się ze Stanowskim nie zgadzać, ale „trzeba go szanować”.

Katarzyna Czajka-Kominiarczuk
13.06.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną