Literatura: Le Clezio, czyli Nobel europocentryczny
Werdykty Komitetu Noblowskiego są nieprzewidywalne jak pogoda z rocznym wyprzedzeniem.

Chociaż nie całkiem, wszak kilka dni temu z ust samego sekretarza dowiedzieliśmy się, że na pewno nie wygra w tym roku pisarz amerykański, bo na tym kontynencie pisać nie potrafią. Prasa brytyjska spekulowała, że ta czysto absurdalna wypowiedź była prowokacją. Słowa sekretarza jednak się sprawdziły i laureatem został Europejczyk, Francuz z krwi i kości J. M. G. Le Clezio. W Polsce ukazały się trzy jego książki: "Protokół", "Pustynia" i "Ontisza", a w październiku w PIW-e (po Doris Lessing to drugi noblista w tym wydawnictwie) ukazała się "Urania". Le Clezio , niespecjalnie u nas znany, ma jednak związki z naszą literaturą - opisał go Gombrowicz w "Dzienniku", który ponoć zazdrościł mu oszałamiającej urody, młodości i pięknej żony. Eustachy Rylski w zbiorze opowiadań "Wyspa" sportretował Le Clezio jako młodego La Nunzia, symbol śródziemnomorskiego piękna.

  

 

W tym roku Komitet postanowił pokazać, że nie kieruje się względami politycznymi, chociaż przecież wykluczenie Ameryki, i to w przedbiegach, było gestem politycznym. W ostatnich latach werdykt z odcieniem politycznym sprawdził się w przypadku Orhana Pamuka, a nie sprawdził się w przy Dario Fo, czy Haroldzie Pinterze. Świetnym posunięciem była nagroda dla  J. M. Coetzeego, pisarza niezwykle wyczulonego na wszystkie odcienie niesprawiedliwości, jednak przed Noblem nie tak znanego, jak na to zasługiwał. Ciekawe było też wyróżnienie Doris Lessing, która, mimo swoich lat, jest pisarką ciągle poszukującą. Niezły okazał się wybór Elfriede Jelinek, która zachwyciła dwiema powieściami, a zniechęciła całą reszt ą twórczości, w której powtarza ciągle to samo.

Nijaki był wybór V.S. Naipaula, jedynego noblisty z ostatnich lat, który zupełnie się nie przyjął. Tegoroczny Nobel wydaje się jednak pewnym unikiem. Żałuję, że nagroda nie trafiła do moich faworytów: Philipa Rotha, Amos Oza, czy do wymienianej w tym roku Herty Müller. Złośliwi wytykają, że nie dostali go najwybitniejsi pisarze XX - wieczni, więc po prostu nie należy się wiele spodziewać. Dość, że dobre, europocentryczne samopoczucie, nawet w kwestii literatury, może obrócić się przeciw samej Europie, kiedy okaże się za czas jakiś, że jest ona zaledwie literacką prowincją. To wcale nie jest wykluczone.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną