Nie dla idiotów
27 marca 1959 r., dzień po śmierci pisarza, w „New York Timesie” ukazał się lakoniczny nekrolog: „Zmarł Raymond Chandler, lat 70. Pisał wybitne powieści detektywistyczne. Stworzył Philipa Marlowe’a, bohatera »Głębokiego snu« – zwrócił na siebie uwagę jajogłowych”.

W „Długim pożegnaniu", mniej więcej w połowie zawiłego śledztwa, które prowadzi Marlowe, nastaje wreszcie typowy, bezbarwny dzień w życiu detektywa. Najpierw więc w jego biurze pojawia się olbrzym o nazwisku Kuissenen („mógł mnie uderzyć w głowę moim własnym biurkiem" - konstatuje Marlowe) i domaga się, by prywatny śledczy pomógł rozprawić się z sąsiadką, która truje mu psa. Gdy zostaje odprawiony z kwitkiem, wkracza kobieta („mało rozgarnięta" - czytamy) i chce, by detektyw zaszantażował pewną dziewczynę.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną