Film

Węgierscy kukizowcy

Recenzja filmu: „Sens życia oraz jego brak”, reż. Gábor Reisz

Aron Ferenczik (drugi z lewej) w roli artysty bez właściwości Aron Ferenczik (drugi z lewej) w roli artysty bez właściwości Aurora Films / materiały prasowe
W tej tragikomedii o ulotności złudzeń, strachu przed zramoleniem i dorosłością zaskakuje nieokiełznany, chwilami surrealistyczny styl, podszyty niebanalnym humorem.

Jak żyje młode pokolenie Węgrów, które podobnie jak nasi kukizowcy czuje się upokorzone, zepchnięte na margines, pozbawione perspektyw? W ciekawym, bardzo udanym debiucie „Sens życia oraz jego brak” Gábor Reisz z pasją przekonuje, że dwa dyplomy, praca w międzynarodowej korporacji i imprezowanie niekoniecznie prowadzą do upragnionego szczęścia. Wbrew pozorom nie jest to portret zbiorowy, tylko intymny obraz niemocy 29-letniego absolwenta historii filmu, programowo migającego się przed robieniem kariery. Ma przysłowiowe dwie lewe ręce, nie potrafi napisać porządnego CV. Woli roznosić ulotki i zmywać brudne naczynia w restauracji, byle nie dać się zaprząc w etatowy kierat. W istocie chodzi mu o miłość, którą jego lepiej przystosowani rówieśnicy mylą z przygodnym seksem. Drążąc zaś głębiej – o tytułowy sens, czyli jego brak. Jako nieuleczalny romantyk porzucony przez dziewczynę ma najgorzej.

W tej tragikomedii o ulotności złudzeń, strachu przed zramoleniem i dorosłością zaskakuje nieokiełznany, chwilami surrealistyczny styl, podszyty niebanalnym humorem. Frustrację głównego bohatera, rozpaczliwie tęskniącego za emocjonalnym spełnieniem, wyrażają dowcipne, poetyckie wizje, które pokoleniu ojców niezawodnie będą się kojarzyły z klasycznym „Billym kłamcą” Johna Schlesingera.

Sens życia oraz jego brak, reż. Gábor Reisz, prod. Węgry, 93 min

Polityka 28.2015 (3017) z dnia 07.07.2015; Afisz. Premiery; s. 65
Oryginalny tytuł tekstu: "Węgierscy kukizowcy"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Zapomniana historia Mietka Kosza

Film Macieja Pieprzycy „Ikar. Legenda Mietka Kosza” z brawurową rolą Dawida Ogrodnika przypomina wielką postać tytułowego niewidomego pianisty. To powód, by raz jeszcze zastanowić się nad wciąż nośnym mitem artysty straceńca.

Mirosław Pęczak
19.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną