Recenzja filmu: „Lobster”, reż. Giorgos Lanthimos

Para-normalni
Poza inteligentnym humorem film wprawia w osłupienie oryginalną metaforą zachodniej cywilizacji, która pod pozorem wolności i przyzwolenia dla różnych form ludzkiego życia narzuca bezlitosne reguły gry.
Colin Farrell i Rachel Weisz jako zakazana para
UIP/materiały prasowe

Colin Farrell i Rachel Weisz jako zakazana para

Szalona, surrealistyczna antyutopia o społeczeństwie nietolerującym singli. Lodowata wizja totalitarnego systemu próbującego ucywilizować seksualność mogłaby wyjść spod pióra J.G. Ballarda albo José Saramago. Ale Giorgos Lanthimos, autor „Kła” i „Alp” – filmowych fantazji o alienacji – skorzystał z pomysłów podsuwanych mu przez własną wyobraźnię. W świecie niedalekiej przyszłości tolerowane są tylko pary, homo- lub heteroseksualne. Reszta łącznie z rozwodnikami, singlami, wdowcami zostaje poddana przymusowej kwarantannie w odseparowanym od świata hotelu. Mają 45 dni na znalezienie partnera, w przeciwnym razie grozi im cofnięcie do stanu zwierzęcego. Buntownicy, na których urządza się polowania, kryją się w lasach, gdzie swobodnie mogą oddawać się masturbacji, lecz im też nie wolno okazywać jakichkolwiek głębszych uczuć. Colin Farrell gra porzuconego przez żonę nieszczęśnika. Rachel Weisz, pełniąca przez pierwszą połowę filmu rolę niewidocznej narratorki, jest rebeliantką. Połączy ich zakazana miłość. Poza inteligentnym humorem film wprawia w osłupienie oryginalną metaforą zachodniej cywilizacji, która pod pozorem wolności i przyzwolenia dla różnych form ludzkiego życia narzuca bezlitosne reguły gry.

Lobster, reż. Giorgos Lanthimos, prod. Francja, Grecja, Holandia, Irlandia, Wielka Brytania, 118 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną