Film

Ty i ja, i wszyscy, których znamy

Tak było z rewelacyjnie zapowiadającym się Stevenem Shainbergiem („Sekretarka”), z Zachem Braffem („Powrót do Garden State”) i wieloma innymi młodymi reżyserami, którzy nie kontynuują artystycznej kariery. Mam nadzieję, że Złota Kamera w Cannes oraz szereg innych międzynarodowych wyróżnień przyznanych Mirandzie July za błyskotliwy debiut „Ty i ja, i wszyscy, których znamy” nie przeszkodzą jej tak bardzo i mimo wszystko nakręci choćby jeszcze jeden film.

„Ty i ja” to niekonwencjonalny melodramat o samotności i emocjonalnej niedojrzałości kilku pokoleń mieszkańców prowincjonalnego miasteczka położonego gdzieś na bezdrożach USA. Dzieci w tym filmie utożsamiają wyuzdany seks z czułością. Dorośli szybko się rozwodzą i zamykają w kokonie własnych obsesji i kompleksów. Natomiast starsi zupełnie sobie nie radzą z rzeczywistością.

Idąc tropem altmanowskiego „Na skróty”, July pewnie prowadzi kilka równoległych wątków. Świetna odtrutka na walentynkowy kicz.

Reklama

Czytaj także

Historia

Droga sztuka – w co się teraz inwestuje

Aukcyjny rynek sztuki w Polsce w swojej 30-letniej historii przeżywał hossy i bessy, mody i nagłe zwroty. Ale mniej więcej od roku po prostu staje na głowie.

Piotr Sarzyński
22.07.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną