Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Film

Stawka większa niż życie

Recenzja filmu: „Gra o wszystko”, reż. Aaron Sorkin

Jessica Chastain w debiucie reżyserskim Aarona Sorkina. Jessica Chastain w debiucie reżyserskim Aarona Sorkina. Michael Gibson/Monolith Films / materiały prasowe
Większość krupierów i graczy w pokera w tym filmie to zawodowcy, którzy za 12 godzin profesjonalnego obracania żetonami i kartami dostawali na planie tylko 90 dol.

Gdy dołączali do nich aktorzy drugoplanowi (Michael Cera czy Chris O’Dowd), zaczynali grać z nimi nie tylko na potrzeby scenariusza, ale również na poważnie i w efekcie ci statyści wyciągnęli dla siebie z dnia zdjęciowego dużo więcej pieniędzy. „Gra o wszystko” wzorowana jest na prawdziwych rozgrywkach polityków, aktorów, sportowców, które organizowała przez 10 lat w Los Angeles Molly Bloom (gra ją Jessica Chastain). Bloom trafiła do hazardu z amerykańskiej kadry narodowej w narciarstwie po bardzo niefortunnej kontuzji. Wprowadziła do gry nielegalne transakcje finansowe, a wraz z nimi członków rosyjskiej mafii i tajnego informatora FBI.

Aaron Sorkin debiutuje tym dramatem jako reżyser, a jest już jednym z ważniejszych amerykańskich scenarzystów (serial „Prezydencki poker”, film „The Social Network”). Charakterystyczna dla niego gęsta narracja nadal jest ważna, to z jej pomocą Sorkin buduje swój prosty wizualnie pierwszy film. Opiera się jednak również na fenomenalnej w tej produkcji Chastain – a ta akcentuje aktualny przekaz emocjonalny i społeczny, rolę kobiety w świecie, w którym mężczyźni ustalali wcześniej wszystkie reguły.

Gra o wszystko (Molly’s Game), reż. Aaron Sorkin, prod. Chiny, USA, 140 min

Polityka 2.2018 (3143) z dnia 09.01.2018; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Stawka większa niż życie"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Czy oddawać Ukrainie polskie patrioty? NATO naciska, presja rośnie, Warszawa odmawia

Międzynarodowa presja na Polskę nie maleje – zapewne będzie rosła do szczytu w Waszyngtonie, któremu potrzeba „sukcesu". W którymś momencie Warszawa może być nawet napiętnowana za opór, zwłaszcza jeśli na podarowanie Ukrainie świeżo kupionych patriotów zdecydują się Rumunia lub Szwecja.

Marek Świerczyński, Polityka Insight
14.05.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną