Recenzja filmu: „Ciche miejsce”, reż. John Krasinski

Horror rodzinny
Czasami wszystko, czego potrzeba, to oryginalny pomysł. Na przykład horror, w którym giniesz, gdy wydajesz jakiś dźwięk.
Kadr z filmu „Ciche miejsce”
mat. pr.

Kadr z filmu „Ciche miejsce”

„Ciche miejsce” w wydaniu Blu-ray
mat. pr.

„Ciche miejsce” w wydaniu Blu-ray

Zaczyna się od rodziny. On, ona, trójka dzieci. Buszują po opuszczonym sklepie: matka szuka leków dla chorego nastolatka, najmłodszy chłopiec wymyka się, by zapolować na zabawkowy prom kosmiczny. Wszyscy są boso. Gdy chłopczyk upuszcza prom, jego starsza siostra rzuca się, by złapać go bezszelestnie, zanim ten z łoskotem spadnie na ziemię. Nie pada ani jedno słowo. Gdy rodzina opuszcza sklep, stąpa ścieżką usypaną jasnym piaskiem, którą porusza się teraz jak po sznurku, nie ważąc się postawić stopy poza jej obrębem. Skąd ta obsesja ciszy?

„Ciche miejsce”, kontemplacja ciszy

To, co następuje później, to niezwykle skomplikowana opowieść o rodzinie u kresu świata. O ojcu walczącym o to, by chronić swoich bliskich, o jego żonie, która także niesie brzemię potwornej straty, wreszcie o dzieciach, którym odebrano dzieciństwo, bo jak być dzieckiem, gdy nawet głośny śmiech może ściągnąć zagładę? Wszystko to opowiedziane jest niemal bez słów, z minimalną komunikacją poprzez język migowy i szepty. „Ciche miejsce” to kontemplacja ciszy. Choć nie całkowitej – raczej ciszy bez człowieka, w której szum drzew czy szmer wody nie jest zagłuszany przez rumor samochodów czy nieustanną ludzką gadaninę.

„Ciche miejsce” to też horror, i to bardzo dobry, bo narzucający widzowi swoje zasady gry – gdy pierwszy raz oglądałem go w kinie, dziwiłem się, że sala pełna zwykle szeleszczących, chrupiących i siorbiących ludzi może być tak cicha. Gdy teraz włączyłem płytę Blu-ray, łapałem się na tym, że mimowolnie zamieram i ograniczam wszelkie dźwięki.

Horror o przetrwaniu i walce z całym światem

Debiutujący jako reżyser John Krasinski bardzo umiejętnie wykorzystuje niezwykle potężne narzędzie grozy, jakim jest cisza, dając najcichszemu dźwiękowi siłę wystrzału z armaty i budując olbrzymie napięcie. W czasie seansu jesteśmy nie tylko bezszelestni, ale też siedzimy na krawędzi fotela.

Można się czepiać logiki stworów, można narzekać, że elementy horroru są tutaj najsłabsze. Trudno jednak nie dać się porwać uniwersalności tej prostej opowieści o przetrwaniu. Jest w tym pewna pierwotność: historia sprowadza się do rodziców walczących z całym światem o to, by ich dzieci były bezpieczne.

Ciche miejsce, reż. John Krasinski, prod. USA, 95 min

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj